Aktualności

Zbigniew Namysłowski Quintet w POSK-u!

Zbigniew Namysłowski Quintet w POSK-u!

W programie kompozycje Namysłowskiego i Komedy

Jubileusz teatru Syrena

Jubileusz teatru Syrena

Otwarcie historycznej wystawy i specjalna premiera!

60 lat przygód z Syreną!

60 lat przygód z Syreną!

- specjalna historyczna wystawa oraz premiera sztuki „Koziołek Matołek – przygody z Syreną”

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Szczegóły dotyczące sprzedaży biletów na pokazy w czwartek 17/10 i sobotę 19/10

Wrzesień 2019 w POSK-u

Wrzesień 2019 w POSK-u

przegląd najważniejszych wydarzeń

Jawnuta w POSK-u!

Jawnuta w POSK-u!

Porywająca premiera w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego

„Polak Polakowi bratem”: rozmowa z Mirosławą Wroną, przewodniczącą Sekcji Społecznej POSK-u.

Spotkanie_Seniorw.jpg

-Pani Mirosławo, jaka jest rola Sekcji Społecznej w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym?

- Jak sama nazwa Ośrodka wskazuje, jest to miejsce, które zajmuje się zarówno aspektami życia kulturalnego Polonii w tym kraju, jak i kwestiami społecznymi – tu jest właśnie miejsce na Sekcję Społeczną. Sekcja Społeczna to grupa woluntariuszy, którzy oferują swój wolny czas i serce tym rodakom, którzy znalezli się w trudnych, często ekstremalnych warunkach. Próbujemy docierać do osób starszych, więzniów, bezdomnych oraz chorych znajdujących się w szpitalach.

- Jakiego rodzaju pomocą im służycie?

- Podam kilka przykładów, m.inn. nasi woluntariusze odwiedzają osoby w więzieniach i asystują im w różnych potrzebach, zajmując sie doradztwem czy też po prostu zwykłym towarzyszeniem tym osobom. Podobnie bywa z rodakami chorymi znajdującymi się w szpitalach - nasza rola tam polega głównie na asystowaniu ludziom w trudnych warunkach w jakich się znaleźli.Osoby w szpitalach, szczególnie te z nowj generacji Polonii, często nie znają jezyka, czują się zagubione i wyalienowane. Każda z grup, z którymi pracujemy jest specyficzna i ma swoje potrzeby, dla seniorów organizujemy m.inn. spotkania integracyjne, ponieważ często są to osoby samotne, potrzebujące towarzystwa...Chcemy wychodzić takim potrzebom na przeciw i spełniać oczekiwania. 

- Pomagacie Polakom i osobom polskojęzycznym, starszym, chorym, więzniom... Kolejna grupa ludzi, do której kierujecie swoje działania, to bezdomni?..

-Pierwszą grupą, która zwróciła nasza uwagę, byli bezdomni. W roku 2009 jeden z angielskich kościołów zwrócił się z prośbą o pomoc do naszej grupy dobrej woli – przychodziła do nich w każdą niedzielę grupa bezdomnych Polaków, którym serwowali śniadania, ale niestety kontakt mieli z nimi ograniczony z powodu bariery językowej. Odpowiedzieliśmy na ten apel bardzo skwapliwie, pierwsze spotkanie z tą grupą bezdomnych zrobiło na nas ogromne wrażenie i mieliśmy mnóstwo współczucia dla tych ludzi – przepełnionych poczuciem beznadziejności, bardzo zagubionych w Anglii, nie znających języka – którzy z różnych powodów znalezli się na ulicy. Większość z nich obawiała się powrotu do domów, po prostu wstydzili się wracać z „pustymi rękami”, w efekcie znależli się w swoistej pułapce, nie wiedząc jak z niej wybrnąć... 

- To były wasze początki, od tamtej pory wiele się zmieniło - działacie w POSK-u, dwie osoby prowadzące sekcję, pani  i Izabela Dąbek, zostały wybrane podczas Walnego Zebrania do Rady POSK-u, a pani równocześnie została członkiem Zarządu. Jak trafiliście do Ośrodka?

-Po pięciu latach naszej działalności w tamtym miejscu warunki się zmieniły, kościół ten przechodził reorganizację swoich budynków i w efekcie nie było już tam możliwości kontynuowania naszych działań. Wtedy właśnie zgłosiliśmy się do POSK-u i złożyliśmy podanie o członkowstwo. Na pierwszym, zapoznawczym spotkaniu, pani Janina Kwiatkowska, która prowadziła obowiązki Sekcji Społecznej przez około 40 lat, zainteresowała się tym co robiliśmy wcześniej i zaproponowała nam kontynuowanie naszej działalności w POSK-u. Było to dla nas bardzo wielkim wyróżnieniem i honorem, żeby móc prowadzić taką działalność z ramienia POSK-u i w takim poszerzonym zakresie. Miało to miejsce w zeszłym roku, no i w ten sposób to się zaczęło. 

-Czy można powiedzieć, że POSK przyjął was z otwartymi ramionami?

- Dokładnie. Pani Janina wprowadzała nas w zakres obowiązków z wielką cierpliwością i z wielkim oddaniem, udzielała nam bardzo cennych rad i wciąż jeszcze czuwa nad nami, gdyż bardzo dobrze zna środowisko polonijne w Londynie i jej uwagi i pomoc są bardzo cenne dla nas.

Wszystko zaczęło się bardzo spontanicznie, nie planowaliśmy, że to co kiedyś robiliśmy w małym lokalnym kościółku na Canning Town będziemy w pewnym momencie robić z ramienia POSK-u i że nasza działalność będzie rozszerzona niemalże na cały Londyn a nawet poza granice Londynu! Aczkolwiek, nasze wcześniejsze doświadczenia przygotowały nas do tego, co robimy w tej chwili. 

-Kto wraz z panią tworzy obenie Sekcję Społeczną?

-Grupa osób, obecnie działająca w Ośrodku jako Sekcja Społeczna składa się z kilku osób, które wcześniej były ze mną w grupie Poles for Poles oraz z nowych osób, które dołączyły do nas w POSK-u. Aby odpowiedzieć na ogromne potrzeby polskiego środowiska w Londynie, potrzebujemy, aby było nas coraz więcej i więcej.  Obecnie jest nas około 20 osób i oczekujemy, że ta liczba będzie się zwiększała. My po prostu chcielibysmy, żeby wywiązał się pewien system wzajemnej pomocy i aby Polacy, którzy mają serce wrażliwe na potrzeby innych mogli trafić do nas i razem z nami odpowiadać na potrzeby tych, któtrzy akurat znależli sie w potrzebie, w skrajnych warunkach. 

-Kto może zostać członkiem Sekcji Społecznej POSK-u?

-Działamy na zasadzie woluntariatu, członkiem sekcji może zostać każda osoba, która ma serce i nie jest obojętna na potrzeby drugiego człowieka. O POSK-u mówi się, że jest naszym polskim domem, więc naszym celem i pragnieniem jest, aby Polonia mogła stać się taką prawdziwą polską rodziną. Jest i funkcjonuje takie powiedzenie „Polak Polakowi wilkiem” – my chcemy to zmienić, my chcemy, żeby Polak Polakowi był bratem, aby te relacje wśród Polonii były bliższe, bardziej rodzinne!

Chciałabym również dodac, ze emigracja, która dotarła tutaj w okresie powojennym wykazała sie niesamowitym zorganizowaniem i przedsiębiorczoscią – to oni zbudowali POSK jako wspólny dom, zbudowali wiele innych domów, domów opieki spłecznej, jak ośrodek Penrhos na przykład. Zrobili to z potrzeby serca, a my jako spadkobiercy tego, co oni stworzyli, chcemy docierać do seniorów i w jakiś sposób wyrazić naszą wdzięczność i szacunek i otoczyć ich należną im opieką. To jest jednym z naszych celów. Ponadto, osoby te mają niesamowite bogactwo w postaci doświadczenia i mądrości, którym mogą sie dzielić. 

-Jesteście z tej generacji Polaków, która przyjechała do Wielkiej Brytanii dość niedawno, jak długo większość z was mieszka w tym kraju?

-Przypuszczam, że średnia wyniosłaby około 10 lat. Ja jestem w UK już 15 lat, większośc z nas około 6-10 lat, ale są też osoby zupełnie nowe, które przyjechały 2-3 lata temu. Jesteśmy otwarci na rozwój we wszystkich dziedzinach związanych z naszą działalnością, interesują nas wszelkie dostępne kursy, rozwijamy się, pomysły przychodzą w trakcie. Nie jesteśmy profesjonalnymi care workers, cały czas się uczymy!

Rozmawiał i opracował Tomasz Furmanek