Aktualności

Zbigniew Namysłowski Quintet w POSK-u!

Zbigniew Namysłowski Quintet w POSK-u!

W programie kompozycje Namysłowskiego i Komedy

Jubileusz teatru Syrena

Jubileusz teatru Syrena

Otwarcie historycznej wystawy i specjalna premiera!

60 lat przygód z Syreną!

60 lat przygód z Syreną!

- specjalna historyczna wystawa oraz premiera sztuki „Koziołek Matołek – przygody z Syreną”

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Szczegóły dotyczące sprzedaży biletów na pokazy w czwartek 17/10 i sobotę 19/10

Wrzesień 2019 w POSK-u

Wrzesień 2019 w POSK-u

przegląd najważniejszych wydarzeń

Jawnuta w POSK-u!

Jawnuta w POSK-u!

Porywająca premiera w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego

Stephen Ellery o Polsce i Moniuszce

 stephen_goniec.jpg

Stephen Ellery to ceniony na świecie brytyjski dyrygent i wielbiciel Stanisława Moniuszki. Pod jego batutą, 1 i 2 października w Teatrze POSK-u odbędzie się brytyjska premiera opery „Hrabina”, niezwykle rzadko wykonywanej zarówno w Polsce, jak i na świecie. Ze Stephenem Ellery rozmawia Tomasz Furmanek:

Brytyjska premiera opery „Hrabina” Stanisława Moniuszki zbliża się wielkimi krokami. Będzie to duże wydarzenie dla miłośników opery, Moniuszki i muzyki w ogóle. Co czyni wystawienie tej opery tak bardzo wyjątkowym?

– Po pierwsze, „Hrabina” jest niezmiernie rzadko wykonywana. Nigdy nie była wykonana w Wielkiej Brytanii, a w Polsce prawie nigdy. Owszem, wykonywane są niektóre arie z tej opery, które śpiewacy włączają do swoich recitali lub podczas okazjonalnych koncertów z towarzyszeniem orkiestry, ale jako całość opera ta nie jest wykonywana. Myślę, że „Hrabina” wystawiona była w Polsce po raz ostatni jakieś 20 lat temu… W Ameryce wystawiona była dwa razy, nie znalazłem żadnych informacji o tym, aby była wykonywana w innych krajach europejskich. Będziemy więc mieli nie tylko brytyjską, ale i zachodnioeuropejską premierę tego dzieła!

Czy „Hrabina” została kiedykolwiek nagrana i uwieczniona na nośniku dźwiękowym?

– Nie istnieje ani jedno kompletne nagranie tej opery. Można znaleźć w sieci nagranie, które było wydane kiedyś na płycie Polskich Nagrań, a które jest niekompletne. Ogromna część dzieła nie została umieszczona na tej płycie, znajduje się na niej ok. 1/3 całej opery. Ponadto kilka fragmentów części tanecznych z drugiego aktu było wykonywanych i nagrywanych przez polskie orkiestry i są one dostępne. Ale – jak już wspomniałem – nie ma kompletnego zapisu dźwiękowego „Hrabiny”.

Od premiery w 1869 roku, „Hrabina” była niezmiernie popularna wśród publiczności warszawskiej, oklaskiwana za znakomite walory muzyczne i generalnie uważana jest za pierwszą w pełni dojrzałą kompozycję muzyczną Moniuszki. Jaka jest geneza powstania tego dzieła?

– Moniuszko stworzył „Hrabinę” po powrocie z podróży do Paryża, jak wiemy były to trudne lata dla Polski, bezpośrednio poprzedzające wybuch Powstania Styczniowego. Wątek patriotyczny, mocno podkreślony w tej operze, przyczynił się do ogromnej jej popularności. Podczas swojej podróży zetknął się z wieloma dziełami kompozytorów włoskich, francuskich, może też hiszpańskich. Te europejskie wpływy świadomie wykorzystał komponując „Hrabinę” – dzieło, w którym stara się przedstawić portret warszawskiej arystokracji tamtych czasów, ludzi zapatrzonych w Paryż, starających się mówić po francusku, co było wtedy niezwykle modne – stąd około 20 procent libretta opery napisane zostało w języku francuskim.

Tu, podobnie jak w „Halce” i „Strasznym dworze”, pojawia się także stylistycznie polska muzyka, ale mamy też bardzo mocno zaznaczony włoski styl muzyczny w Arii Włoskiej, która jest niemalże 100-procentowym pastiszem kompozytorskiego stylu Gioachino Rossiniego… Te wszystkie szybkie nuty, te koloratury, typowe dla Rossiniego. Spójrzmy jeszcze, na przykład na pojawiającą się w dalszej części opery piękną Pieśń Broni – w pierwszej chwili wydawało mi się, że jest w rytmie poloneza, ale nie – to rytm hiszpański. Moniuszko używa tutaj elementów muzyki hiszpańskiej, aby stworzyć wrażenie oddalenia, czegoś, co dzieje się bardzo daleko… Bronia w zasadzie kieruje swą pieśń do niebios, aby chroniły Kazimierza, który walczy gdzieś w obcych stronach.

O czym opowiada „Hrabina”?

– Opera jest satyrą na tę część polskich wyższych sfer początku XIX wieku, która ślepo i bezkrytycznie śledziła i kopiowała paryskie mody i obyczaje, zapominając o pięknie swojej własnej kultury. Tytułowa Hrabina to młoda, piękna kobieta, która szuka kandydata na męża. Chorąży i Bronia reprezentują tych, którzy podtrzymują starodawne polskie tradycje. Punktem kulminacyjnym akcji jest scena, która ma miejsce podczas wystawnego balu, kiedy to adorator Hrabiny – Kazimierz niechcący przydeptuje tren jej wspaniałej sukni i zostaje odrzucony. Kazimierz później zwraca swoją uwagę ku młodej Broni, a próżna i wyniosła Hrabina zbyt późno uzmysławia sobie jego prawdziwą wartość.

Warto wspomnieć, że wymieniony wcześniej bal zapowiada się jako sensacja sezonu, jako że niejaka pani Vauban ma się na nim pojawić. Obecność Francuzki Vauban, ważnej osobistości na modnej warszawskiej arystokratycznej scenie, była pożądana na każdym przyjęciu i była gwarantem, że przyjęcie jest modne i koniecznie trzeba na nim być. W drugim akcie wszyscy są niezwykle podekscytowani, a chór ustawicznie powtarza, że pani Vauban zaraz przybędzie… Moniuszko w pewien sposób wyśmiewa tę sytuację: jak to możliwe, że najpierw wszystko jest tak cudowne i nagle staje się okropne tylko dlatego, że tren sukni został niechcący przydeptany? A wszyscy zamiast bawić się i cieszyć balem, ekscytują się jedynie panią Vauban, której potencjalne przybycie jest ważniejsze niż sam bal. Natomiast, pod sam koniec opery, jest taki moment, gdy chór śpiewa poloneza – na zakończenie, mówiąc niejako „tu jest Polska”. Uwertura, otwierająca „Hrabinę”, też jest w rytmie poloneza, co jest bardzo wymowne.

Wspaniały Feliks Tarnawski reżyseruje POSK-ową premierę. Przedstaw proszę w kilku słowach artystów, którzy wystąpią.

– Odtwórczynią głównej roli i główną gwiazdą tej inscenizacji będzie Monika Świostek, która śpiewała rolę Halki dwa lata temu. Następnie nieprawdopodobna i dodająca magii do całości Olga Maroszek w roli Broni – znana z roli pani Cześnikowej w ubiegłorocznym „Strasznym dworze”. Dalej panowie: rolę Kazimierza zaśpiewa Maciej Komandera, następnie Tomasz Tracz w roli Dzidzi, który w zeszłym roku był panem Damazym w „Strasznym Dworze”. Rolę Chorążego wykona Marcin Gęśla, a Podczaszycem będzie Łukasz Biela. Towarzyszyć im będzie chór ze Stamford Hill, a orkiestra będzie londyńska, specjalnie dobrana i trochę większa niż w zeszłym roku!

Jesteś wielkim wielbicielem Moniuszki. Za co cenisz go najbardziej?

– Za polskość, która dzięki niemu wnika w typową zachodnioeuropejską muzykę klasyczną, on nasącza muzykę swoją polskością, słowiańską duszą, potem wraca do stylów europejskich. On oferował i wciąż oferuje coś odmiennego, jego kompozycje zawierają elementy prawdziwie polskiej muzyki…

Masz ustawiczny kontakt z Polską, często tam pracujesz, występujesz. Jak rozpoczęły się twoje kontakty i przygoda z naszym krajem?

– W 1988 roku polski kompozytor Marek Stachowski prowadził masterclass w Birmingham, gdzie byłem wtedy na trzecim roku muzycznego college’u. Spojrzał na moje kompozycje, ja wtedy byłem zafascynowany muzyką Lutosławskiego, a on dostrzegł tę fascynację w mojej muzyce. Zasugerował, abym przyjechał studiować do Krakowa, do Polski. Byłem bardzo podekscytowany tym pomysłem, złożyłem podanie do British Council o stypendium, które dostałem na rok i w 1988 roku pojechałem do Krakowa studiować na Akademii Muzycznej. Poprosiłem o przedłużenie mojego stypendium o jeszcze jeden rok, przyznano mi je. Potem ponownie chciałem je przedłużyć, ale nie mogłem dostać już stypendium, więc zdecydowałem się płacić za studia przez następne pół roku, aby móc zostać dłużej. Łącznie spędziłem w Krakowie dwa i pół roku. To były wspaniałe lata, pełne przygód i różnorakich muzycznych kolaboracji. Potem, po otrzymaniu innego stypendium, pojechałem do Rosji, gdzie spędziłem sześć lat.

Jakimi słowami zaprosisz Czytelników na premierę „Hrabiny”?

– Nie powinniście przegapić tej niezwykle rzadko przydarzającej się okazji usłyszenia i zobaczenia tej opery Stanisława Moniuszki, bo to nie tylko premiera londyńska, ale premiera na skalę zachodnioeuropejską. Niektóre fragmenty muzyki mogły nigdy wcześniej nie być wykonywane, pokażemy pełną, kompletną wersję tego dzieła, w dodatku w wykonaniu fantastycznych solistów. Kto wie, może nie być już następnej sposobności, aby ją usłyszeć, więc jest to niezwykła okazja, wręcz konieczność.

 

 https://issuu.com/goniec.polski/docs/goniec_643/27?e=2301625/38661303