Aktualności

Zbigniew Namysłowski Quintet w POSK-u!

Zbigniew Namysłowski Quintet w POSK-u!

W programie kompozycje Namysłowskiego i Komedy

Jubileusz teatru Syrena

Jubileusz teatru Syrena

Otwarcie historycznej wystawy i specjalna premiera!

60 lat przygód z Syreną!

60 lat przygód z Syreną!

- specjalna historyczna wystawa oraz premiera sztuki „Koziołek Matołek – przygody z Syreną”

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Szczegóły dotyczące sprzedaży biletów na pokazy w czwartek 17/10 i sobotę 19/10

Wrzesień 2019 w POSK-u

Wrzesień 2019 w POSK-u

przegląd najważniejszych wydarzeń

Jawnuta w POSK-u!

Jawnuta w POSK-u!

Porywająca premiera w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego

Nie zapominajmy o Medicalu!

Z CYKLU: MIEJCIE NADZIEJĘ

Na naszym londyńskim, poskowym podwórku dwie sprawy, z których jedna prosiła o nadzieję, druga raczy ją nawet dawać. 24 czerwca mieliśmy w Sali Teatralnej koncert szczególnej rangi, bo służący działaniom prowadzonym od 30 lat przez Medical Aid for Poland Fund. Oto wydarzenie, które o nadzieję –licznej obecności – zabiegało. Otrzymaliśmy ją natomiast w formie Walnego Zebrania członków Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego

Polacy zmuszeni do pozostania po wojnie w Anglii i emigranci lat 70. i 80. tutaj szukający wolności, zawsze wiernie zanosili pomoc tym, którzy prosili o nią z kraju. Jak nie składką, to własnym zaangażowaniem w pakowanie paczek, organizowanie zbiórek, akcji, czynów i wydarzeń. Przez te wszystkie lata Medical doposażył szpitale, wysyłał leki, pompy insulinowe, fundował wózki inwalidzkie, ogłaszał na łamach Dziennika apele o pieniądze na ocalenie wzroku Adasia i Krystiana. I wreszcie w 2011 r. minęło 30 lat tej pracy. Jej symbolem stała się pochylona sylwetka dr Bożeny Laskiewicz. Członkowie Fundacji pukają do różnych środowisk z nadzieją, że dotrą z wiadomością o swej działalności do młodego pokolenia Polaków. Swego czasu organizowany był fantastyczny Fashion Show, inicjatywa Uli Jarosz, który angażował młodych wyśmienicie. Uczestniczyli w próbach, jak mówi Hanka Groszek: – Rodziła się między nimi więź. Poznawali się i poznawali również nas. I może to kiedyś zakiełkuje, zaowocuje czymś pozytywnym, bardzo ważnym nie tylko dla nas, ale przede wszystkim dla Polski.

Hanka Groszek i Irena Potworowska pozyskują fundusze na działalność Medicalu. W rocznicę 30-lecia Fundacji zorganizowały akcję zbierania penów przez dzieci w polskich szkołach sobotnich. Akcja zakończy się wraz z ostatnim, wakacyjnym dzwonkiem, który wszędzie zabrzmi w innym terminie. Szkoły działają na własną rękę, bez obowiązku komunikacji z niegdyś kluczową Macierzą, a więc organizują zakończenie roku szkolnego we własnym zakresie…

– Z informacją i plakatem dotarliśmy do 105 szkół. Macierz nas ogromnie poparła, dała kontakty, rekomendowała Fundację. Poprosiliśmy uczniów, aby w ciągu roku zbierali peny, które przeznaczymy na budowę w Polsce dziecięcych hospicjów. – Prośbę o wsparcie skierowała do nas Karolina Kaczorowska, także i to nas zmobilizowało, bo takie hospicjum buduje się w Białymstoku, mieście bliskim sercu prezydenta Kaczorowskiego. Mam z tej akcji oddźwięk, z wyjątkiem zaledwie paru szkół, z którymi brakuje nam kontaktu, czyli znowu osławiona już kwestia braku komunikacji… Nie da się nie zauważyć, że jest z tym pewien problem w polskim środowisku. Komunikacja prawie nie istnieje, jeśli nie pójdzie się osobiście. Może musimy sobie założyć przedszkola nauki komunikacji? Póki co, czekamy na wyniki akcji i mamy ogromną nadzieję, że usłyszymy wiele ciekawych komentarzy, jak w danej szkole przeszła. Przygotowaliśmy krótki filmik, który przybliża istotę hospicjum, można go obejrzeć na You Tube. Informację o nim wysłaliśmy do szkół sobotnich. Dostaliśmy odpowiedź i podziękowanie tylko z jednej, w Putney. Wydaje mi się, że można poprosić o pomoc rodziców, ci którzy pełnią w szkołach dyżury, może mogliby poświęcić nam chwilę czasu, sprawdzić skarbonki i dać nam znać. To jest przecież wyłącznie kwestia dobrej woli. Mamy więc nadzieję na jakąś wiadomość od szkół, czy będzie możliwość zapoznania dzieci z tym filmem i czy wywołał on jakieś ich zainteresowanie. A tak na koniec, to wydaje nam się, że jakieś ziarno wśród tych młodych zasialiśmy, że gdyby naprawdę były w Polsce jakieś gigantyczne problemy i Medical ruszyłby na pomoc, nie spotkałby się ze zdziwieniem, lecz świadomością jego działań – mówi, nie bez nadziei, Hanka Groszek. Hospicja otaczają stałą opieką dzieci chore na raka. Ale nie tylko. Również te, których zdrowie po prostu wymaga nieustannej troski. Dochód ze zbiórki penów będzie więc wkładem brytyjskiej Polonii w przedsięwzięcie, które jest bardzo potrzebne.

Niedawny koncert Andrzeja Sikorowskiego w Sali Teatralnej odbył się na zakończenie akcji zbierania penów, a dochód z niego również zasilił budowę hospicjów. Nie był to więc koncert sobie a muzom. Służył niesieniu pomocy, tej, której Polacy w Anglii nigdy krajowi nie odmawiali.

Nadzieja druga

– Myślę, że POSK wreszcie podejmuje kroki aby znaleźć finansowe wyjście a nie tolerować co roku ćwierćmilionową stratę. Decyzja nowego budynku na zachodniej ścianie jest bardzo dobra. Co do wschodniej części to uważam, że nie jest to szczęśliwa decyzja, ale jak dotychczas, nie widzę lepszej. Niepraktyczny byłby hotel, tak samo centrum bankietowe, tak samo polska szkoła. Rozumiem już, że gmach pana Zawadzkiego (jeden z zapisów testamentowych – red.) też nie nadaje się do remontu i ewentualnego wynajęcia, ale to jeszcze trzeba zbadać. Pozostaje jeszcze sugestia siłowni, która nie była dotychczas wystarczająco rozpatrzona. Dlatego uważam, że dom wschodni powinien być drugą faza budowy, tak aby można było rozpatrzyć inne opcje w międzyczasie. Ciągle martwi mnie negatywny wizerunek POSK-u i jego zarządu w oczach nowo przybyłej emigracji. Bardzo bym popierał cokolwiek, co by zachęciło młode rodziny i nowe organizacje do korzystania z usług POSK-u. W końcu dużo się dzieje i trzeba to rozgłosić – mówi Wiktor Moszczyński, jeden z nowo wybranych Radnych POSK-u.

Kwestia poruszonej przez Hankę Groszek komunikacji nie jest głosem wołającej na puszczy. To tu, to tam, utyskujemy na słabość międzypokoleniowej więzi. Z tego powodu wygasają organizacje, które z powodzeniem i przy pewnym tylko przekształceniu w swoiste „koła przyjaciół” mogłyby nieść w przyszłe pokolenia wiedzę i świadomość o tych wszystkich polskich sprawach i ludziach, którzy wierni niepodległościowym ideałom prawdziwie wolnej Polski starali się nie zgubić ich na obczyźnie. Nie zgubić pamięci. O dokonaniach polskiego żołnierza w PSZ, bojach lotników, marynarzy, miłości do miasta Lwowa, szeregu, szeregu innych, którzy miejsce swoje znaleźli, lub znaleźć mieli w POSK-u. Budynek wznoszony przed laty z wielką nadzieją na skupienie pod jednym dachem całej londyńskiej polskości, która wtedy, pogrupowana w organizacjach i organizacyjkach – mówiła jednak silnym głosem. Nie zjednoczonym, ale silnym. Jeśli nawet nie mówili do świata, bo tego nie obchodzili, to chociaż do siebie nawzajem. Komunikacja i duch bezinteresownej pracy na rzecz. Za darmo. Dzisiaj, jak mówiła Janina Kwiatkowska na Walnym Zebraniu członków POSK-u, ci młodzi, którzy zgłaszali się do niej z chęcią współpracy w ramach sekcji społecznej, pytali o zarobek. Nie ma sensu się na nich obrażać, lepiej pomyśleć o zarobku. Czy zawsze musi on być mierzony pieniądzem? Może pod nowym prezesostwem POSK-u powstanie propozycja, która coś członkowi POSK-u przyniesie, poza samym zaszczytem przynależności. Może tańsze pierogi w Mai, albo kilka procent zniżki na kabaret Ewy Becli, albo na występ genialnej Sceny Poetyckiej?

Mamy nową prezes Ośrodka – dotychczasową szefową komisji bibliotecznej, Joannę Młudzińską. Mam też przegrupowanie Rady. Kilka nazwisk przepadło, kilka przydatnych być może w kwestiach przestrzegania transparentności działań – nie weszło. Weszli za to młodzi. Nastąpiło tak pożądane przetasowanie pokoleń.

Tekst i fotografia: Elżbieta Sobolewska

medical.jpg

Fot. W biurze Medicalu: Małgosia Rudzka (z lewej) i Hanka Groszek.