Aktualności

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Szczegóły dotyczące sprzedaży biletów na pokazy w czwartek 17/10 i sobotę 19/10

Wrzesień 2019 w POSK-u

Wrzesień 2019 w POSK-u

przegląd najważniejszych wydarzeń

Jawnuta w POSK-u!

Jawnuta w POSK-u!

Porywająca premiera w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego

Wystawa "Outlook: No Return" w Galerii POSK

Wystawa "Outlook: No Return" w Galerii POSK

w ramach festiwalu Insiders/Outsiders

Prace w kotłowni POSK-u zakończone

Prace w kotłowni POSK-u zakończone

Instalacja nowych bojlerów znacząco zmniejszy koszty zużycia gazu!

Joanna Młudzińska, Przewodnicząca POSK-u nowej kadencji:

Joanna Młudzińska, Przewodnicząca POSK-u nowej kadencji:

"Najważniejsze wyzwanie, to dotarcie do osób, które dotychczas nie angażowały się w POSK”

Oświadczenie

Oświadczenie

- do wiadomości członków POSK-u

Nasz Umiłowany Prałat

pralat1.jpgŚ.P. Księdza Bronisława Gostomskiego, znanego dla większości swoich parafian jako ‘Księdza Bronka’, poznałem pod koniec roku 1979. Mieszkając wtedy na Acton, byłem członkiem młodzieżowego klubu ‘Millenium’, który istniał przy Parafii Najświętszej Marii Panny na Ealingu.

Były to lata wyjazdów młodzieżowego kursu ‘Montserrat’, których znakomitymi organizatorami i opiekunami byli Ś.P. Ksiądz Włodzimierz Okoński i Ś.P. Ksiądz Kazimierz Grzymała. Ponieważ uczestników ‘Millenium’ i ‘Montserrat’ było w tych czasach bardzo dużo i działalność młodzieżowa kwitła, było często potrzeba dodatkowej pomocy duszpastersko-opiekuńczej. Zaraz po przyjeździe na swoją pierwszą placówkę w Wielkiej Brytanii, Ksiądz Bronek (bo tak już wtedy jego nazywaliśmy), zabrał się pilnie do pracy. Do tego dnia widzę niskiego, trzydziestoletniego bruneta stojącego pod światłem reflektora na imponującej ambonie  kościoła Świętego Mateusza.

Chociaż sam nie jeździł z nami do Polski na wyprawy ‘Montserrat’, młodzież poznała Księdza Bronka bardzo blisko przez uczestnictwo w grupach dyskusyjnych i wycieczkach na świeże powietrze do posiadłości Litwinów i Łotyszy znajdujących się pod Londynem. Już wtedy Ksiądz Bronek był bardzo lubiany, szanowany i wspaniale prowadził Msze święte młodzieżowe i powszechne przy doskonałym swoim śpiewie i kazaniach.

Ten etap Księdza Bronisława życia trwał przez około dwa lub trzy lata. Bardzo nam wszystkim było smutno kiedy dowiedzieliśmy się, że Ksiądz Bronek zostanie przeniesiony na probostwo do Parafii Polskiej w Peterborough. Natomiast cieszyliśmy się, że jego sumienną pracę uznano i doceniono powierzając mu teraz opiekę nad całą parafią! Lata 80-te przyniosły dla Księdza Bronka nowe, trudne zadania. W Polsce wybuchł stan wojenny, który pobudził w nim silne poczucie patriotyzmu. Ten patriotyzm został już z nim przez resztę jego życia. Po szeregu latach pracy w Peterborough, Księdza Bronisława następna placówką była Polska Parafia w Bradford. Nowe okoliczności w tym mieście spowodowały, że Ksiądz Bronek stał się znakomitym ambasadorem w kontakcie z wyznawcami innych religii. Z początkiem 2003 roku otrzymał godność Prałata Jego Świątobliwości.

Złożyło się jednak tak, że od czasu opuszczenia przez Księdza Bronka parafii na Ealingu, nie widziałem go przez szereg lat. Kiedy dowiedziałem się, że ma ponownie wrócić do Londynu i objąć opiekę nad parafią p.w. Świętego Andrzeja Boboli, do której uczęszczam z rodziną, bardzo się ucieszyłem, że znowu będę się z nim mógł spotkać i to, że będzie naszym duszpasterzem.

Pod koniec września 2003, znajoma twarz Księdza prałata Bronisława pojawiła się w procesji jego inauguracyjnej sumy. Nie zmienił się prawie od czasu pożegnania na Ealingu i trudno było uwierzyć, że minęło około dwudziestu lat. Jednym małym znakiem upływu czasu było to, że nosił teraz okulary!

Moje osobiste przywitanie z nowym proboszczem nastąpiło kilka dni później kiedy udałem się do parafii późnym wieczorem z bliskim kolegą Henrykiem Szyszko, w celu naprawy organów. Drzwi do domu parafialnego otworzył nam Ksiądz Bronek. Spojrzał wtedy na mnie z uwagą: ”No tego człowieka ja znam. Kupa lat – co robisz teraz kochany?” Organy zostały naprawione grubo po północy i więź z nowym proboszczem zaczęła znowu się zacieśniać.

pralat2.jpgWiedziałem już, że nasz nowy prałat jest księdzem ze szczególnym powołaniem. Teraz okazało się, że ma również wspaniałe walory jako gospodarz parafii. W bardzo krótkim czasie sprecyzował najpilniejsze naprawy, które były potrzebne w kościele i budynkach parafialnych. Prace takie jak, na przykład, wymiana instalacji elektrycznej, ruszyły prawie natychmiast. Nowy proboszcz uzyskał kilka ekspertyz co do ogólnego stanu głównej struktury kościoła ponieważ było widoczne, że kamienie użyte w budowie kościoła Świętego Andrzeja Boboli zaczynają się stopniowo rozpadać (szczególnie górna część wieży kościelnej). Po naradach z parafialną radą administracyjną, kapitalny remont rozmaitych usterek na zewnętrznych powierzchniach kościoła rozpoczął się i został doprowadzony do pomyślnego zakończenia na wiosnę 2007 roku. Nowo odrestaurowany kościół świecił świeżością w londyńskim słońcu.

Kolejna faza remontu rozpoczęła się jesienią 2009 roku i dobiegła do końca przed samymi świętami Bożego Narodzenia. Tym razem zakres prac był skoncentrowany na wymianie dużych powierzchni zmurszałego tynku we wnętrzu kościoła. To były te większe prace remontowe, natomiast mniejsze szczegóły były cały czas na uwadze Księdza Bronka, który pilnie nad tym wszystkim czuwał. Myślę, że było mało miejsc w rozmaitych zakamarkach do których nie miał sposobności zajrzeć i zadziałać!

Odnośnie parafialnej rady administracyjnej, mówił do mnie: “Wiesz, Paweł, że możesz zawsze do nas dołączyć”. I tak się stało. Przypuszczalnie inne osoby też nie były w stanie odmówić charyzmatycznemu kapłanowi ponieważ powstały rozmaite działalności dla najmłodszych i starszych, tych od dawna zamieszkałych w Londynie jak i tych ostatnio przybyłych z Kraju. Ksiądz Bronek wszystkich łączył w jedną, dużą i szczęśliwą rodzinę parafialną – tak jak powinno to być.

Ksiądz proboszcz często podkreślał szczególną rolę kościoła Świętego Andrzeja Boboli w życiu emigracyjnym. Jest to kościół garnizonowy posiadający tablice upamiętniające ważne wydarzenia w naszej historii. Jest to wszystko bezcenne. Z wykształcenia magister historii, organizacje związane z tymi wydarzeniami bardzo go interesowały. Ksiądz Bronek był całkowicie oddany Matce Bożej Kozielskiej, której piękny obraz znajduje się przy bocznym ołtarzu kościoła. Nie rozstawał się z miniaturką tego obrazu, którą nosił przypiętą do swojej marynarki. Dlatego tak bardzo zawsze chciał jechać tam blisko gdzie wszystko związane z rzeźbionym przez więźnia wojennego obrazem się wydarzyło...

pralat3.jpgKsiądz Bronek był osobą pełną optymizmu i prawie zawsze z uśmiechem na twarzy. Te cechy powodowały, że każdy czuł się bardzo dobrze w jego obecności. Miał też pierwszorzędne poczucie humoru. Wraz ze swoją rodziną mieliśmy kilka okazji, ażeby gościć go u nas w domu. Okazje tak jak Chrzty Święte i Pierwsze Komunie Święte nie mogły by być takie, jakie były gdyby Ksiądz prałat nie zawitał, nawet jeśli tylko na chwilę! No i oczywiście była coroczna wizyta po kolędzie zawsze uwieczniona na zdjęciach z dziećmi. Ostatnie dwie takie wizyty odbył razem z Księdzem Markiem. Atmosfera jak zwykle była wspaniała i można było się pośmiać, pożartować i pośpiewać w świetnym towarzystwie. Podczas ostatniej kolędy, nasze dwie młode córeczki uczyły proboszcza jak się posługiwać najnowszą elektroniczną zabawką. Słuchał ich wskazówek dokładnie a potem sam wziął urządzenie do ręki... Był to przykład jak potrafił skutecznie komunikować się z osobami od tych najmłodszych, do tych najstarszych. W to przyjemne popołudnie nikomu nie przyszło na myśl, że to już jest ostatnie takie spotkanie w tym gronie.

Jadąc na narty zaledwie tydzień przed Niedzielą Palmową, z pociągu ‘Eurostar’, wysłałem e-mail do Księdza Bronka. Życzyłem mu pomyślnego uczestnictwa w walnym zebraniu parafii, które miało nastąpić na następny dzień. Po krótkim czasie na ekranie telefonu pojawiła się odpowiedź zawierająca: “Wracajcie cali i zdrowi”. Jaki piękny i troskliwy znak. Wyjeżdżając w podróż, człowiek rzadko myśli, że może się mu coś złego przydarzyć.

Po raz ostatni widziałem proboszcza na Mszy świętej o godzinie 12-tej w poniedziałek Wielkanocny. Na zawsze będę teraz pamiętał jego pełną uśmiechu twarz gdy stał przed ołtarzem z koszykiem w ręku rozdając Wielkanocne jajeczka czekoladowe dla dzieci. Moment przed tym żartował mówiąc, że nie wie jaka kura zniosła te jajka podczas nocy!

pralat4.jpgPo poniedziałku Wielkanocnym, rozmawiałem tylko jeszcze raz z Księdzem Bronkiem - przez telefon w następny dzień (wtorek) wieczorem. Ustalaliśmy wizytę firmy, która miała doradzić w sprawie gaśnic w parafii. Proboszcz miał spotkać przedstawiciela tej firmy dwa dni po swoim powrocie z uroczystości Katyńskich. Kilka minut po zakończeniu rozmowy telefonicznej, otrzymałem e-mail od Księdza Bronka dziękujący za moją pomoc w tej sprawie. Był to nasz ostatni kontakt.

Nie cały tydzień później, ze łzami w oczach, zadzwoniłem do firmy odwołując spotkanie..

Cześć Jego Pamięci.

Tekst i fotografie: Paweł Pastuszek.