Aktualności

Zbigniew Namysłowski Quintet w POSK-u!

Zbigniew Namysłowski Quintet w POSK-u!

W programie kompozycje Namysłowskiego i Komedy

Jubileusz teatru Syrena

Jubileusz teatru Syrena

Otwarcie historycznej wystawy i specjalna premiera!

60 lat przygód z Syreną!

60 lat przygód z Syreną!

- specjalna historyczna wystawa oraz premiera sztuki „Koziołek Matołek – przygody z Syreną”

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Szczegóły dotyczące sprzedaży biletów na pokazy w czwartek 17/10 i sobotę 19/10

Wrzesień 2019 w POSK-u

Wrzesień 2019 w POSK-u

przegląd najważniejszych wydarzeń

Jawnuta w POSK-u!

Jawnuta w POSK-u!

Porywająca premiera w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego

 joanna_mludziska_CMYK.jpg

„Na progu nowej, piątej kadencji”

- rozmowa z Przewodniczącą POSK-u Joanną Młudzińską

Joanna Młudzińska, w wyniku głosowania członków POSK-u podczas ostatniego Walnego Zebrania, po raz kolejny, dużą przewagą głosów, została wybrana Przewodniczącą POSK-u. Po pierwszym w nowej kadencji zebraniu Rady POSK-u 11 czerwca, poprosiłem Panią Przewodniczącą o rozmowę na temat działań i zagadnień, na których zatwierdzony przez Radę Zarząd Ośrodka będzie się koncentrował w ciągu najbliższego roku.

- Pani Przewodnicząca, czy zostały zaproszone do współpracy z Zarządem jakieś nowe osoby?

- Owszem, zaprosilismy do Komisji Domu dwóch architektów, Andrzeja Hewanickiego i nowo wybranego członka Rady Andrzeja Maryniaka. Zaprosiliśmy również Panią Małgorzatę Kiszelkę, projektantkę wnętrz, która nie jest w Radzie ale której zdolności, zawodowe doświadczenie oraz świeże spojrzenie na zagadnienia związane z budynkiem POSK-u niewątpliwie będą bardzo pomocne i przydatne. Cały czas dokładamy starań, aby wciągać do działań w POSK-u nowe osoby – nie muszą one być w Zarządzie, nie muszą być w Radzie... Ważne, aby włączyły się do pracy. Mamy nadzieję, że takie osoby z biegiem czasu będą mogły zająć bardziej odpowiedzialne stanowiska, które wymagają poświęcenia dużej ilości czasu.

- Czy Rada podjęła jakieś inne ważne decyzje?

- Owszem, w sprawie POSKlubu. Na skutek ogłoszenia przetargu na pomieszczenie na czwartym piętrze POSKu otrzymaliśmy cztery oferty. Rada postanowiła przedłużyć obecną umowę do końca roku 2016, aby dać czas na spokojne, skrupulatne i szczegółowe rozpatrzenie nadesłanych planów biznesowych i ewentualne negocjacje warunków dzierżawy. A w między czasie, POSKlub może dalej prowadzić działalność dla swoich członków.

- Na jakich działaniach Zarząd Ośrodka będzie się koncentrował w ciągu najbliższego roku?

- Jednym z najważniejszych zagadnień będzie otrzymanie zgody od Gminy Hammersmith and Fulham na modyfikację pozwolenia na budowę mieszkań na pustym placu pod adresem 3 Ravenscourt Avenue. W zeszłym roku w sierpniu dostaliśmy pozwolenie na ten projekt, którego  plany obejmowały zburzenie klatki schodowej B. Jednak po szczegółowym rozpatrzeniu koniecznych prac przygotowawczych i kosztorysów doszliśmy do wniosku, że będzie lepiej, jeżeli zmniejszymy ten plan o jedno mieszkanie, natomiast zachowamy tą klatkę schodową. Zakłócenie działalności budynku byłoby ogromne podczas burzenia betonowych konstrukcji klatki schodowej, hałas i ilość kurzu byłyby trudne do zniesienia. Po zatwierdzeniu takiej zmiany przez Radę zgłosiliśmy się do Gminy z prośbą o zmianę wcześniej zatwierdzonego pozwolenia na budowę 5 mieszkań na 4, co również zasadniczo zmniejsza koszty budowy. Gmina wyznaczyła termin odpowiedzi do 9 czerwca. 

- Czy w związku z tym znana jest już odpowiedź Gminy?

- Dwa dni po Walnym Zebraniu z 14 maja, na ktorym nota bene  mówiłam o tym projekcie ale nie wywołał on żadnej dyskusji, do Gminy wpłynął list z obiekcją do naszej aplikacji, od „współwłaścicieli i częstych użytkowników budynku”, ale bez żadnego podpisu. W liście tym, napisanym w języku angielskim, mówi się m.inn. o tym, jakoby nasz plan był niezgodny ze statutem oraz, że restauracja Łowiczanka straci dostęp do światła dziennego i powietrza z powodu, że nie będzie mogła używać tarasu, z którego w tej chwili korzysta. Do tego listu została dołączona petycja napisana natomiast w niezrozumiałym dla Gminy języku polskim, z wieloma podpisami, a na pierwszej stronie tej petycji napisano m.inn. to, że osoby podpisane nie zgadzają się na projekt rozbudowy, która zabiera taras i drugą klatkę schodową. Oczywiście klatka schodowa nie jest zabierana, gdyż właśnie w poprawce została przywrócona, natomiast taras, owszem, będzie zabudowany, aczkolwiek stwierdzenie, że to zamieni restaurację w ciemną salę bez dostępu do świeżego powietrza i możliwości wyjścia na zewnątrz nie jest prawdziwe. Po drugiej stronie restauracji znajduje się balkon, na ktory można wyjść, który zostaje, a będą stworzone też nowe okna.

- Czy wspomniany taras jest częścią powierzchni wynajmowanej przez restaurację?

- Nie. Łowiczanka korzysta z tarasu dzięki dobrej woli POSK-u, nie jest on częścią dzierżawy i nigdy nie słyszeliśmy od dzierżawcy obiekcji na ten temat. Ta petycja wygląda tak , jakby była skierowana do Zarządu POSK-u, natomiast nigdy nikt do Zarządu POSK-u nie przyszedł, tylko zostało to złożone do Gminy Hammersmith and Fulham. Dodam jeszcze, że w petycji tej jest także napisane o zmianie kolejnej części budynku POSK-u na mieszkania, a w istocie  ż a d n a   część budynku POSK-u nie jest naruszana ani zajmowana, gdyż budowa  jest zaplanowana na pustym placu. Jedynym kawałkiem POSK-u, który w jakikolwiek spósob będzie naruszony jest rzeczywiście ten taras, na którym obecnie stoją kwiaty i na który wychodzą palacze, mówiąc krótko, służy za palarnię.

-Kto jest właścicielem POSK-u?

- Właścicielem POSK-u jest  POSK Company Limited. Oczywiście jest to budynek społeczny, należy do społeczeństwa które go budowało i go utrzymuje, ale sposób w jaki przedstawiono to w liście do Gminy  wywołał od nich pytania na które Zarząd musiał odpowiedzieć, tlumacząc  kto jest prawnym właścicielem POSK-u  i pokazując odpowiednie dokumenty. Następnie musiałam specjalnie jeździć do Gminy aby zobaczyć tę petycję, i  kto ją podpisał, bo na ten temat też były pytania. Odnosi się wrażenie, że petycja ta była podsuwana do podpisu osobom, które przychodziły do restauracji na imprezy - osoby te, podejrzewam, w większości  nie znały dobrze tematu, nie są członkami POSK-u ani osobami, które często tu przychodzą.

- Czy sprawa się już rozstrzygnęła?

- Działania z tym związane stwarzają dla Zarządu dużo dodatkowej pracy, dużo czasu i nerwów  marnujemy na wyjaśnienie zamieszania stworzonego przez tą interwencję. W tej chwili prowadzimy dalsze rozmowy z Gminą i mamy nadzieję na pozytywny wynik. Nie do końca zrozumiałe dla mnie jest też to, dlaczego petycja przeciwko nowej aplikacji odnosi się tak naprawdę do poprzedniego, dawno zatwierdzonego projektu, a nie do nowej aplikacji – nie sprawdzono nawet o co w niej chodzi. Najgorsze jest to, że efektem tych działań może być (poza stratą czasu)  potencjalnie strata nowego źródła dochodu dla POSK-u – a w petycji tej jest przecież napisane, ze POSK powinien być samowystarczalny. Czyli, ci którzy oponują tę aplikację, podważają własne argumenty.

- Czyli, potencjalnie, fakt złożenia tej petycji może spowodować długoterminowe niekorzystne skutki dla POSK-u?

- Jeżeli nam odmówią pozwolenia na tą zmianę, to aby zrealizować ten kolejny krok do samowystarczalności, bedziemy zmuszeni wykonać oryginalny plan, który jest bardziej niekorzystny dla wszystkich. Tutaj, przy okazji, chciałabym jeszcze wspomnieć o pewnych uwagach pod adresem  Zarządu, ktore pojawiły się ostatnio w prasie, a które, myślę, dotyczyły mojej prezentacji ludzi POSK-u podczas Walnego Zebrania. Mówiłam o tym, że do prowadzenia POSK-u potrzebni są ludzie z przygotowaniem zawodowym, zwróciłam uwagę na fakt, że nie są to ludzie przypadkowi, natomiast nie powiedziałam, że są to ludzie niezastąpieni, ale żeby ich zastąpić, należy znaleźć innych ludzi z podobnymi kwalifikacjami. W jakiś niezrozumialy dla mnie sposób sprowokowało to w prasie zarzuty o „trzymaniu się stołków”.  Tylko, że w potocznym rozumieniu powiedzenie o „trzymaniu się stołków” wiąże się z czerpaniem korzyści finansowych i innych z tych „stołków”. Chciałabym jeszcze raz podkreślić, że my, którzy podobno tych „stołków” tak kurczowo się trzymamy, nie tylko żadnych korzyści z tego nie czerpiemy, ale wręcz przeciwnie, oddajemy swój czas, energię i przygotowanie zawodowe nieodpłatnie, kosztem życia rodzinnego czy towarzyskiego. Przedstawianie nas w ten sposób jest dla nas naprawdę bardzo przykre i bolesne. I naprawdę, niewłaściwe.

- Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Tomasz Furmanek