Aktualności

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Szczegóły dotyczące sprzedaży biletów na pokazy w czwartek 17/10 i sobotę 19/10

Wrzesień 2019 w POSK-u

Wrzesień 2019 w POSK-u

przegląd najważniejszych wydarzeń

Jawnuta w POSK-u!

Jawnuta w POSK-u!

Porywająca premiera w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego

Wystawa "Outlook: No Return" w Galerii POSK

Wystawa "Outlook: No Return" w Galerii POSK

w ramach festiwalu Insiders/Outsiders

Prace w kotłowni POSK-u zakończone

Prace w kotłowni POSK-u zakończone

Instalacja nowych bojlerów znacząco zmniejszy koszty zużycia gazu!

Joanna Młudzińska, Przewodnicząca POSK-u nowej kadencji:

Joanna Młudzińska, Przewodnicząca POSK-u nowej kadencji:

"Najważniejsze wyzwanie, to dotarcie do osób, które dotychczas nie angażowały się w POSK”

Oświadczenie

Oświadczenie

- do wiadomości członków POSK-u

Fakty, mity i zakłamanie

Wtorkowa prezentacja książek „Wspomnienia cichociemnego” Marka Lachowicza i „Pogrom którego nie było” Krzysztofa Kaczmarskiego będzie kolejnym wydarzeniem zorganizowanym w roku 70-lecia Biblioteki Polskiej. Dyskusja szykuje się gorąca, biorąc pod uwagę treściwy ciężar obu pozycji.

– Będziemy gościć dyrektor rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, Ewę Leniart. Krzysztof Tochman zaprezentuje „Wspomnienia cichociemnego”, książkę w której znajdują się również informacje o wielu osobach, które spędziły życie w Londynie. Na spotkaniu będzie Andrzej Klimowski, znany malarz, syn Tadeusza Klimowskiego, którego Lachowicz wspomina. „Pogrom którego nie było” to z kolei książka opracowana przez Krzysztofa Kaczmarskiego. Napisana, w jakiejś mierze, w związku z publikacjami Tomasza Grossa. Kaczmarski stawia pytanie, czy w Rzeszowie rzeczywiście odbył się pogrom Żydów i prowadzi dowodzenie w oparciu o dokumenty i fakty, a nie wymysły. Będziemy mówić o dokonaniach rzeszowskiego IPN, m.in. o wystawie poświęconej osobom, które chroniły i ocalały Żydów podczas wojny. Serdecznie zapraszamy – mówi dyrektor Biblioteki Polskiej, dr Dobrosława Platt.

Cichociemny Tajny Współpracownik

Kazimierz Fuhrmann vel Marek Lachowicz był jednym z 316 cichociemnych – żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego. Został po wojnie w kraju. Nękany przez funkcjonariuszy bezpieki – zgodził się współpracować.

Wychowanek podoficerskiej szkoły w Śremie, kapral Fuhrmann służył jako zawodowy podoficer w 53 pułku piechoty Strzelców Kresowych w Stryju. Wrzesień 1939 r. przewalczył w kompanii karabinów maszynowych 11 Stanisławowskiej Dywizji Pancernej. Ranny pod Lelechówką-Brzuchowicami, za odwagę i poświęcenie otrzymał od gen. Sosnkowskiego Krzyż Walecznych. Po wyjściu z niemieckiej niewoli pracował jako zawiadowca stacji we Lwowie. Organizator akcji sabotażowych, został w kwietniu 1940 r. wywieziony na Sybir. Do Wielkiej Brytanii przybył we wrześniu 1942 r. Zgłosił się do służby konspiracyjnej w kraju i po ukończeniu szkolenia ze specjalnością w radiotelegrafii, 10 lipca 1943 r. w Audley End pod Londynem, został zaprzysiężony na Rotę Armii Krajowej.

Z 14 na 15 września 1943 r. ppor. Fuhrmann ps. „Bratek” odbył skok, jako dowódca grupy, na placówkę odbiorczą „Spodek” pod Garwolinem. Jako oficer radiołączności przydzielony został do Oddziału V Okręgu AK Wołyń. Skierowany do Kowla zaopatrywał oddziały samoobrony w sprzęt telefoniczny i szkolił łącznościowców. W styczniu 1944 r. został mianowany dowódcą łączności operacyjnej 27. Wołyńskiej DP AK. Za szczególne męstwo, dowódca odznaczył go krzyżem Virtuti Militari V klasy i awansował na porucznika. Dywizja wołyńska była największym związkiem taktycznym Polskich Sił Zbrojnych w kraju. Zapoczątkowała akcję „Burza” i działała do chwili rozbrojenia przez Sowietów w Skrobowie na Lubelszczyźnie – 25 lipca 1944 r. Fuhrmann zmienił nazwisko na Lachowicz i podjął pracę jako geodeta. Często zmieniał miejsca zamieszkania. Ostatnim miastem jego życia był Płock, gdzie zmarł na zawał serca w 1978 r.

Bezpieka zaczęła tropić Lachowicza w 1953 r. Informacji dostarczał m.in. Stefan Król jako Tajny Współpracownik „Koch” i Jan Styczyński TW „Rej” vel „Gruby”. Obaj – znajomi ze szkoły w Śremie. Koledze z pracy Lachowicz zwierzył się, że był cichociemnym. Kolega doniósł gdzie trzeba.

SB planowała wykorzystać Lachowicza. Zabiegi werbunkowe go złamały, wyraził gotowość „zrehabilitowania się” za swój życiorys. Dokumenty mówią, że był „naciskany”. Zobowiązanie do współpracy podpisał w 1958 r. jako TW „Kazik”. Okazał się przydatny. „Zasługująca na uwagę jest (…) informacja dot[ycząca] Żabień Leszka vel Lasek Lecha – skoczek, który będąc w Anglii w 1958 lub 1959 r. odwiedził koło ‘Cichociemnych’ w Londynie, a po powrocie do kraju odwiedzał niektórych b[yłych] skoczków Oddz[iału] VI. Przez TW ‘Kazik’ zidentyfikowano na podstawie zdjęcia pracownicę wywiadu angielskiego Sue Ryder, która wchodziła w skład personelu angielskiego w szkole b[yłego] Oddz[iału] VI na terenie Anglii w czasie kiedy TW tam przebywał. (…) Nadmienia się, że TW ‘Kazik’ na terenie Anglii ma szwagra Rumińskiego oraz wielu znajomych z Oddz[iału] VI, m.in. Rybkę, który ma powiązania z wywiadem angielskim (…).”

Wojenną kartę Fuhrmanna posiada londyńskie Studium Polski Podziemnej. Znaleźć tam można dane wielu jego kolegów z Anglii, jak wspomnianego Franciszka Rybki ps. „Kula”.

W krótkim czasie po pozyskaniu do współpracy, Lachowicz został aresztowany. Znalazł się w grupie 56 geodetów, którzy na terenie woj. koszalińskiego, dokonując pomiaru gruntów, fałszowali listy wypłat poprzez wstawianie tzw. „martwych dusz”. W ten sposób mieli sobie przywłaszczyć 180 tys. złotych, w tym Lachowicz – 5795 zł. Ponadto, w zamian za pomiar gruntu zgodny z oczekiwaniami jednego z rolników, miał przyjąć korzyść majątkową w postaci kaczki i połowy kg masła. Lachowicza skazano na rok i trzy miesiące więzienia. Wniósł o rewizję wyroku, sąd utrzymał go w mocy. Za dwuletnie perypetie zapłacił zdrowiem. Ponownie zmuszony do odsiadki, wyszedł wprawdzie przed terminem, ale po zawale serca do pracy zawodowej już nie wrócił.

„Mimo tych tarapatów współpracować chce z nami nadal. Jest nam wdzięczny, gdyż pomagaliśmy mu w trudnej sytuacji. (…) Był wynagradzany w sumie otrzymał 3.955 zł” czytamy w dokumentach bezpieki.

W 1969 r. zaniechano współpracy z TW „Kazik”. Bezskutecznie usiłowano wykorzystać go do kombinacji operacyjnych, służących nawiązaniu kontaktów z pracownikami brytyjskiej ambasady czy „godnymi uwagi” osobami zamieszkałymi w Anglii.

Wspomnienia dotyczące wyłącznie okresu wojny Lachowicz napisał 28 lat po jej zakończeniu. Prawdopodobnie wiedział już, że jest inwigilowany. Powiedział bezpiece wiele, lecz nie zdradził całej prawdy o swojej działalności jako żołnierz PPP.

Grossa mataczenie w historii

Bez zdziwienia, a raczej z grymasem niesmaku należy sobie uświadomić fakt, że Jan Tomasz Gross, który na wzór farbowanych na biało-czerwono pomagierów komunizmu podobnie nienawidzi Polaków, opublikował swój „Strach…” najpierw w jęz. angielskim. Na rynek zachodniej Europy i Stanów Zjednoczonych Ameryki oszczerstwo trafiło w 2006 r., sumptem molochu wydawniczego Random House (największe światowe, anglojęzyczne wydawnictwo literackie, będące od 1998r. w rękach koncernu medialnego Bertelsmann).

Jednym z licznych znaków rzekomego polskiego antysemityzmu miały być zamieszki antyżydowskie w Rzeszowie, w czerwcu 1945 r., które wybuchły bezpośrednio po tym, jak w kamienicy będącej rodzajem hotelu licznie zamieszkałego przez Żydów odkryto zmasakrowane zwłoki 9-letniej Broni.

We wstępie do książki czytamy: „Wydarzeniom w Rzeszowie w czerwcu 1945 r. Jan Tomasz Gross poświęcił w swojej najnowszej książce aż siedem stron podrozdziału zatytułowanego ‘Pogrom ,którego nie było’. Tytuł to przewrotny gdyż autor „Strachu” próbuje wykazać, iż pogrom Żydów w Rzeszowie miał, rzecz jasna, miejsce. Stwierdza to już w pierwszym zdaniu tego podrozdziału, w drugim zaś dodaje, że ‘pogrom ten jest wymieniany obok pogromu w Krakowie jako jedno ze znaczących wydarzeń w historii Żydów polskich tuż po wojnie, w odróżnieniu jednak od pogromów krakowskiego i kieleckiego nie ma on jeszcze swojej literatury’. Zastanawia logika jaką posłużył się Gross, konstruując cytowane zdanie. Skoro jakieś wydarzenie ‘nie ma jeszcze swojej literatury’, a zatem nie zostało jeszcze dokładnie zbadane i opisane przez historyków, to skąd wiadomo, że był ono wydarzeniem ‘znaczącym’? czy ranga jakiegoś wydarzenia historycznego nie wynika czasami z wysuwanej przez badacza a priori tezy, że było ono ‘doniosłe’, ‘wielkie’, ‘znaczące’ etc.? Czy dla uwiarygodnienia tak postawionej tezy nie próbuje on ex post tworzyć różnego rodzaju legend i mitów, manipulować faktami, podawać półprawdy, a nawet najzwyklejsze kłamstwa? W efekcie takich zabiegów ‘metodologicznych’, wydarzenia ‘znaczące’ zaczynają żyć własnym życiem jako ‘fakty prasowe’ i ‘fakty książkowe’ a wielokrotnie powtarzane i nagłaśniane, kreują historyczną virtual reality. (…) Tak właśnie postępuje Gross w przypadku opisu wydarzeń w Rzeszowie w czerwcu 1945 r. Prawda wydaje się go nie interesować. Jeśli jakieś fakty nie pasują do przyjętej z góry tezy, to tym gorzej dla faktów – autor ‘Strachu’ po prostu je przemilcza.”

Książka Kaczmarskiego to pasjonujące śledztwo oparte na rozlicznych wieloźródłowych dokumentach. Opisują one zarówno tragiczne okoliczności, w jakich doszło do zamieszek, śledztwo w sprawie śmierci dziewczynki, jak również same zajścia. Kaczmarski wykonał robotę, której Gross zaniechał, lecz w świat ochoczo wypuścił swój osąd.

Elżbieta Sobolewska