Aktualności

Zbigniew Namysłowski Quintet w POSK-u!

Zbigniew Namysłowski Quintet w POSK-u!

W programie kompozycje Namysłowskiego i Komedy

Jubileusz teatru Syrena

Jubileusz teatru Syrena

Otwarcie historycznej wystawy i specjalna premiera!

60 lat przygód z Syreną!

60 lat przygód z Syreną!

- specjalna historyczna wystawa oraz premiera sztuki „Koziołek Matołek – przygody z Syreną”

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Bilety na pokazy "Bożego Ciała" w Kinie POSK-u

Szczegóły dotyczące sprzedaży biletów na pokazy w czwartek 17/10 i sobotę 19/10

Wrzesień 2019 w POSK-u

Wrzesień 2019 w POSK-u

przegląd najważniejszych wydarzeń

Jawnuta w POSK-u!

Jawnuta w POSK-u!

Porywająca premiera w ramach obchodów Roku Moniuszkowskiego

Deficyt wczoraj, dziś...a jutro?

Gmach POSK-u otworzono w grudniu 1974 r. Już dwa lata później jego władze zwróciły się do zarządu dzielnic Hammersmith & Fulham, aby uzyskać zgodę na przeróbkę części budynku, gdyż brakowało funduszy na jego utrzymanie. Powstały komercyjnie wynajmowane biura, a więc już wtedy z tym czysto społecznym charakterem ośrodka było różnie.

W sobotę 25 czerwca, w Sali Malinowej POSK-u, odbyło się walne zebranie jego członków, wybory rady organizacji i przewodniczącego. Po raz kolejny funkcja ta przypadła Olgierdowi Lalko. Centrum dyskusji stanowiły plany przebudowy jednego z pionów budynku, w efekcie czego powstaną cztery mieszkania i powierzchnia handlowa. Projekt najbardziej uderza w Instytut Józefa Piłsudskiego i Salę Conrada, której zawartość w całości ma być przeniesiona w inne miejsce, ale oczywiście w obrębie gmachu. Co zaś czeka Instytut? Na znaczne ograniczenie przestrzeni, którą dysponuje, jego prezes, Mieczysław Stachiewicz, nie wyraża zgody. Przewodniczący POSK-u deklaruje, że aby prace zostały rozpoczęte, musi być na nie zgoda organizacji, które ta przebudowa dotyka.

– Przeanalizowałem okres do 1990 r. biorąc pod uwagę tylko czysty przychód i rozchód ze stałej działalności i odrzucając dary na POSK. Przez ostatnie 20 lat, tylko raz była sytuacja, gdy przychód przewyższył wydatki – mówi Olgierd Lalko. Apele o finansowe wsparcie ośrodka, które trafiają do jego członków raz w roku, nie przynoszą wielkiego odzewu. Przez dwa, czy trzy ostatnie lata wpłynęło dzięki nim 15 tys. funtów. W porównaniu z 250 tys. rocznego deficytu, z którym POSK się boryka, nie są to pieniądze, które mogą mu zaradzić. Podobnie jest z Fundacją Przyszłości.

– Założeniem powołania jej we wczesnych latach 90. było to, że ma liczyć 10 mln funtów. Udało się jednak zebrać tylko 2,5 miliona. W dodatku jej fundusz kapitałowy aż w 80 proc. przyszedł z POSK-u, wpłacaliśmy każdą nadwyżkę, tylko 20 proc. funduszu to wpłaty społeczeństwa. Skoro Fundacja nie pokryje deficytu, to z czego mamy czerpać dochody? Wszystkie biura POSK-u, w czasie dobrej koniunktury, mniej więcej do 2008 r., były wynajęte. A jednak i wtedy, cały czas, istniał deficyt. Dlatego powołaliśmy komisję reorganizacyjną, która analizuje koncepcje przebudowy gmachu. Można przecież zastanowić się nad tym, jak przerobić budynek, żeby więcej zarobić. Koniunktura na biura jest beznadzieja i nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić. Z raportów wynika, że nasze ceny są za wysokie. Nowe, w pełni wyposażone biura, można wynająć taniej niż nasze w POSK-u, obskurne – mówi Olgierd Lalko.

Mieszkania i sklep

– Ta część, w której mieszczą się biura POSK-u, niżej Sala Conrada i na parterze Instytut Piłsudskiego, ma osobne wejście, które dałoby się przerobić w taki sposób, że będzie to fragment budynku funkcjonujący całkowicie oddzielnie od POSK-u. Przeróbka całego pionu kosztowałaby 170 tys. funtów, maksymalnie 200 tys., bo w porównaniu z pracami, które trzeba było przeprowadzić pod nr 9 jest to dużo prostszy proces. Mamy pozwolenie na cztery mieszkania. Ktoś pogardliwie mówił: kawalerki. Ale co złego w kawalerkach? Ludzie chcą mieszkać w tej dzielnicy, zarząd Hammersmith & Fulham potrzebuje mieszkań, dlatego nie ma nic przeciw. A to nie jest wcale takie oczywiste, czego przykładem nr 9, gdzie jak długo byli przy władzy socjaliści, tak długo pozwolenia na przebudowę nie dostawaliśmy. 10 lat dziewiątka stała pusta, dopiero konserwatyści się zgodzili. Remont kosztował nas 230 tys. funtów, przygotowaliśmy trzy mieszkania i ich wynajem idzie bardzo dobrze, mamy na nich, netto, 50 tys. rocznie, doświadczyliśmy więc, że jest to fantastyczny biznes – kontynuuje Lalko.
Conradyści nie płacą stałego czynszu od czterech lat, tylko za wynajem sali na konkretny dzień. W dysponowaniu nią, dali więc wolną rękę POSK-owi. Instytut Piłsudskiego płaci niezmienną od lat kwotę czynszu, gdyż jak stoi w umowie, podwyżka zależy od jego zgody.

– Nie pojawił się ze strony kogokolwiek żaden racjonalny pomysł, który warto by rozważyć. Żeby organizować wigilie w POSK-u i nie zamykać budynku na święta? Tylko będzie nas to kosztować. Sala konferencyjna? Wydatek rzędu setek tys. funtów. Owszem, jest projekt, by restaurację przenieść z II piętra na parter, zyskałaby na tym znacznie, a jej dotychczasowa przestrzeń plus teatr i jego zaplecze, będzie stanowiła, nowocześnie wyposażoną, wielofunkcyjną całość. Sądzę, że koszt takiej przebudowy wyniósł by około pół miliona funtów i szukam tych pieniędzy – mówi Lalko.

Projekty przebudowy gmachu ośrodka spotykają się z niechęcią jego członków. Argumentem jest podejrzenie o zatratę jego społecznego i kulturotwórczego charakteru oraz nieudolność Zarządu POSK-u. Kłopot w tym, że nawet tych, którzy stanowią wobec niego alternatywę, stać tylko na powtarzanie truizmów. Żadnego konkretu. Najwyższy czas wpuścić młodych, powtórzył na walnym zebraniu Marek Laskiewicz, kontrkandydat Olgierda Lalko do funkcji przewodniczącego ośrodka. Gdzie oni jednak są? Może i wśród członków, ale tych, którym akurat w sobotę coś jednak wypadło.

Elżbieta Sobolewska

deficyt.jpg