PolskiEnglish
W poszukiwaniu Bunscha

bnschWitkacy nadał mu przydomek „Święciszek”. Ze względu na charakter i znajomą postać św. Franciszka. Adam Bunsch wrócił do kraju w grudniu 1945 roku. Czekała na niego żona i czwórka dzieci, czekali inni. Nie walczył na pierwszej linii frontu. Był malarzem i dramaturgiem. Portrecistą pilotów Bitwy o Anglię, spadochroniarzy i czołgistów, nawet psa Ciapka, towarzysza dywizjonów 304 i 305. W czasie wojny wędrowała po Wyspach wystawa pięciu żołnierzy, którą zobaczyło 100 tys. osób. Brał w niej udział. A dzisiaj jakbyśmy nagle go odkryli, chociaż w witrażach na Devonii był tu prawie od zawsze.

Adam mieszkał z dziadkiem 13 lat. Pamięta z dzieciństwa, jak we dwóch chodzili do malutkiego kościoła przy ul. Smoleńsk w Krakowie, gdzie mieszkali. W tym kościele, pw. Bożego Miłosierdzia, znajduje się witraż dziadka, Św. Wojciech, jeden z trzech w Krakowie. Pozostałe dwa są na Skałce. Wiele innych – w wielu polskich kościołach. Tymczasem w zbiorach Królewskiej Kolekcji (The Royal Collection) znajduje się album fotograficzny z trzema rysunkami Bunscha. Aksamitna oprawa, filcowe odznaki, błyszczące cyfry, metalowe okucia, orzełek w fenomenalnej kondycji. Leżał na półce w Clarence House, u królowej matki. Nikt nie wiedział, skąd się wziął. Zapytano w Imperial War Museum, które korespondencję przesłało do Instytutu Sikorskiego. Pałac przysłał na wystawę fotografie tych rysunków i do Royal Collection zaprosił kilka osób. Do Windsoru pojechali: Adam Bunsch, Michał Olizar z Instytutu Sikorskiego, ksiądz rektor Stefan Wylężek i Monika Skowrońska z POSK-u. Przyjęła ich m.in. Eve Zielinska Millar senior fotograf Królewskiej Kolekcji.

Wszystkie swoje emigracyjne dzieła Bunsch sygnował pseudonimem Andrzej Wart. – Jego brat i żona z dziećmi byli przecież w Polsce, bał się, że jego prace zostaną zidentyfikowane, a to mogłoby im zaszkodzić – mówi Adam, depozytariusz archiwum po dziadku. Przejął je po swoim ojcu, Adasiu, najmłodszym z całej czwórki dzieci artysty. Bunscha z numerem trzy gościliśmy właśnie w Londynie. Tradycję imienną dziedziczą synowie. Nie sprzedają obrazów dziadka, mają one wartość sentymentalną.

Na wojnie stał się swego rodzaju jej dokumentalistą. Projektował witraże upamiętniające żołnierzy, robił pieczołowicie szczegółowe szkice i rysunki. Malował pejzaże z Galashiels, gdzie organizowała się I Dywizja Pancerna i z Forfar, gdzie stacjonował. Urodzony jeszcze w Krakowie końca XIX wieku, ukończył Akademię u Mehoffera i filozofię na Jagiellońskim. Kiedy wciągnęła go I wojna, służył w I Pułku Artylerii Polowej Legionów, potem skończył studia i osiadł w Bielsku-Białej. Traumie doświadczeń walki na Kresach dał wyraz w przejmującej symbolice swego malarstwa. – Był niebywale spokojny i łagodny, daleki od widzenia sensu życia w walce i wojnie, wiedział że to nieuniknione, ale widział wojnę taką, jaka ona jest. Stąd jego obrazy, gdzie w jedną stronę idą żołnierze, a w drugą pogrzeb – mówi Adam.

Tajemnica

Zaczęło się od obrazu z Kolekcji POSK-u. Rozpoznaje go jeden z Kadetów. Widział go w dzieciństwie, w gazetce lub książce przysłanej do Afryki z Palestyny czy Londynu… Monika Skowrońska, Wojciech Tobiasiewicz (PMK) i Krzysztof Barbarski postanawiają zrobić wystawę, choć o Bunschu, na początku, wiedzieli niewiele.
Został zmobilizowany jako oficer nasłuchu radiowego 21. Dywizji Piechoty Górskiej gen. J. Kustronia. Internowany na Węgrzech, trafił do Francji, wreszcie do Szkocji. Był oficerem oświatowym w 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej w Forfar, potem oficerem opieki Polskiego Biura Wojskowego, pozostając w dyspozycji Polskiej Misji Katolickiej, która sprawuje pieczę nad częścią jego dorobku. Przyjaźnił się z ks. Władysławem Staniszewskim, który powtarzał, że na Devonii był wtedy jedyny wolny polski kościół w Europie. Stąd powstały w nim witraże, o których wykonanie kapłan-przyjaciel poprosił Bunscha. Jego rysunki wiszą w holu Laxton Hall, a w archiwach Misji odnaleziono kolejne. Adam nie rozpoznał portretów dzieci, może członków rodziny rysowanych z pamięci, a może pewnej angielskiej dziewczynki, która chorowała, a potem zmarła? Obraz, który znajduje się w Kolekcji POSK-u, też nie ma tytułu, nie wiadomo kto i kiedy go przekazał, nie rozpoznaje go rodzina. Wiadomo tylko, że jego autorem jest Bunsch i że powstał w 1942 roku.

Diariusz

Przed wojną bywał częstym gościem w teatralnym Krakowie, projektował kostiumy i dekoracje, ale przede wszystkim pisał. Jego sztuki wystawiały warszawska Reduta, krakowski Teatr Słowackiego, scena Wyspiańskiego w Katowicach. Współpracował z Jaraczem i Osterwą. Do wybuchu II wojny światowej uczestniczył w 50 zbiorowych i miał 33 własne wystawy. Był ulubieńcem Zachęty. Podczas wojny powstały kolejne dramaty oraz pamiętniki: „Listy do żony – nie wysłane” i „Rok 1942 – diariusz”. Adam zaprezentował podczas otwarcia wystawy maciupeńki kalendarzyk wielkości czterech centymetrów na sześć, w którym jego dziadek zapisywał swoje wojenne życie, zmieniał się tylko kolor długopisu. Diariusz spokojnych, konkretnych zapisków. Z jednej strony przemawia przez nie nostalgia, z drugiej, bezsilność. Nie walczył, po co więc był? Ratowała go sztuka.

Wnuk Adam odnalazł skrupulatnie przygotowany przez swojego ojca na podstawie zapisków dziadka, wykaz tego, co stworzył w Anglii i Szkocji i tu pozostawił. Z  wykazu wynika, że portretował ks. Staniszewskiego dwa razy: w roku 1942 i 1944 i że pozostawił na Wyspach 44 obrazy, 17 witraży i 9 innych prac. Fragment tej twórczości trafił do Instytutu Sikorskiego, część kupiło Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Ciekawe, jakie są losy obrazów, może rysunków, których jeszcze nie odnaleziono. Po powrocie do kraju, Bunsch nie namalował wojny już nigdy.

Elżbieta Sobolewska

bunsch

 

 
Ulti Clocks content

użytkownicy obecnie online

Naszą witrynę przegląda teraz 152 gości 
Zrzeszenie Nauczycielstwa Polskiego za Granicą

Zrzeszenie Nauczycielstwa Polskiego za Granicą (ZNPZ) jednoczy nauczycieli Polskich Szkół Przedmiotów Ojczystych, miłośników języka polskiego, historii Polski i jej kultury. Cele, tej jedynej  [ ... ]


Konfraternia Artystów Polskich w Wielkiej Brytanii

Konfraternia Artystów Polskich w Wielkiej Brytanii została założona przez Ewę i Stanisława Rusieckich w 1976 roku. Organizacja od początku swego istnienia zakładała promowanie młodych p [ ... ]


Koło byłych Żołnierzy AK

Stowarzyszenie powstało w 1946 roku. Głównym celem stowarzyszenia była chęć kontynuacji żołnierskich znajomości, towarzyskie spotkania oraz obserwowanie działań politycznych w kraju, lobbow [ ... ]


Poznaj Kolekcję POSK

old_docKolekcja POSK-u to bogaty i interesujący zbiór emigracyjnych eksponatów historycznych zgromadzonych na przestrzeni lat w
naszym Ośrodku...

Zasady pracy wolontaryjnej

volunteerMasz niespożytą energię i głowę pełną pomysłów? Doskonale! Potrzebujemy cię natychmiast! Przeczytaj więcej o pracy wolontaryjnej w POSK-u.

Oferta wynajmu pomieszczeń

ClipboardZapraszamy do zapoznaniea się z cennikiem oraz bogatą ofertą wynajmu sal i pomieszczeń w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym!