PolskiEnglish
Duch oddziału 316
There are no translations available.

dvd

Wśród wielu ogłoszeń, które oblepiając tablicę dlań przeznaczoną w skrócie opisują bieżące życie POSK-u, zawisło w ubiegłym tygodniu jedno ogłoszenie nadzwyczajne. Wypadło mi zawiesić na nim oko, chociaż na jedno mgnienie. Biała kartka, na niej flamastrem namazana treść. W skrócie sprowadza się ona do informacji: 5 grudnia, POSKlub, „Zespół 316” na dvd, obiad, 12 funtów, godz. 14.00.

 

Doklejone, wycięte z jakiegoś folderu chyba, logo z treścią, która daje sporo do myślenia osobie, jedno czy dwa pokolenia młodszej, niż autorzy tegoż znaku: 316 Kompania Transportowa, 1943-1946, przód samochodu, Monte Casino, Ancona, Pomocnicza Służba Kobiet.

– Co to znaczy „Zespół 316”? To była grupa kobiet, które w czasie wojny jeździły wozami transportowymi, naprawiały je, były odpowiedzialne za dowóz jedzenia, amunicji, a potem założyły zespół i śpiewały. Kapitalne babki, świetne, ale już od dawna nie występują – tłumaczy przechodzący recepcjonista.

Była kompania, jest zespół

Wojna się skończyła, żołnierki powychodziły za mąż. Klucze i kluczyki od Dodge’ów zamieniły na chochle i książki, bo z jednej strony przyszło im dbać o rodzinę, a z drugiej wrócić do przerwanej wojną nauki. Danuta Gradosielska, prezeska koła SPK nr 316, już w sierpniu 46 roku wstąpiła w małżeński związek i do gimnazjum. Potem, pojawiły się dzieci, a zespół narodził się dopiero po latach, kiedy przyszedł czas na wspominanie, a sił i energii było jeszcze dużo. Występowały. W POSK-u, w różnych miastach Anglii, nawet w USA. Miały własne stroje: wspomnienie mundurów i własny repertuar, który wyszedł spod pióra Ireny Orłowskiej. – Miałyśmy nawet przez kilka lat powodzenie – mówi autorka tekstów. – Ostatni występ dałyśmy jakieś trzy lata temu, ale muszę to sprawdzić – dodaje. 5 grudnia, w POSKlubie nie dadzą już kolejnego koncertu, bo i zespół, i siły mocno są przerzedzone, ich występ zostanie za to zaprezentowany na video, a one same, przynajmniej kilka z nich, będą oczywiście obecne.

W latach 90. wydały własny album z tekstami piosenek. „...Dawniej woziłyśmy amunicję po włoskich terenach, a dzisiaj rozwozimy piosenki i śpiewamy je na scenach” – brzmi motto zarówno ich twórczości, jak i wydawnictwa. Wstęp napisał Ryszard Kaczorowski, ostatni Prezydent II Rzeczypospolitej: „Uroczystości kombatanckie w Londynie uświetniane są występami zespołu kobiet-żołnierzy 316. Kompanii Transportowej pod nazwą „Zespół 316”. Więzi przyjaźni i służba wielkiemu celowi, jakim była wolność i niepodległość, spowodowały, że w jednostce tej wytworzył się „duch oddziału”, który przetrwał pół wieku. Dziewczęta pochodzące z Polskich Kresów Wschodnich, z zsyłek i więzień sowieckich, dotarły do Wojska Polskiego i zajęły miejsca mężczyzn, a przez to zwiększyły wydajność bojową II Korpusu. A po wojnie, w 1979 r., utworzyły zespół śpiewaczy”.

Skrót ze wspomnień

Opowiada Danuta Gradosielska: – Zaczęłyśmy jeździć jeszcze w Palestynie, po tym jak skończyłyśmy trzymiesięczny kurs w centrum szkolenia armii w Gederze. Rozpoczęłyśmy go 13 stycznia 1943 roku: jazda, oraz składanie i rozkładanie wozów transportowych, którymi później jeździłyśmy. Skończyłam ten kurs z wynikiem bardzo dobrym. Wtedy mogłyśmy już zamienić nasze furażerki na czarne berety – mówi z dumą. Stały się żołnierkami kompanii transportowej, trzysta dziewczyn. – Zaczęłyśmy dowozić żywność do oddziałów, pamiętam też beczki z ropą, po które jeździłyśmy aż do Jafy koło Tel Avivu – kontynuuje wspomnienia.

Były oczkiem w głowie i dumą wojska, żołnierki Służby Pomocniczej, jedyne kobiety w armii aliantów, które pełniły służbę wojskową z bronią. W książce „Karpatczykami nas zwali”, jej autor Tadeusz Radwański, żołnierz Polskich Sił Zbrojnych, tak je wspomina: „(...) Dziewczęta w beretach i kombinezonach łączyły uśmiech młodości z sumiennością i gorliwością. (...) Ćwiczyły, maszerowały, jeździły samochodami, pracowały w szpitalach, aptekach, kantynach, dowództwach itp. Bardzo serio traktowały swoje role. (...) Każda ochotniczka z Pomocniczej Służby Kobiet była autentycznym żołnierzem. Stawała obok nas w każdej pracy. Widzieliśmy ją, jak siedząc za kierownicą ostrożnie przebywała długie trasy. (...) Zawsze zdążyły na czas i dowoziły do celu powierzony ich pieczy transport.”

Z samochodami, które prowadziły, były po kobiecemu związane. Dbały o nie, czyściły, polerowały. – Nie miałyśmy wypadków, jedynie lekkie stłuczki. Mężczyźni owszem, im wypadki się zdarzały, bo lubili wypić, a my nie piłyśmy. Dwa razy jechałyśmy pociągiem z Palestyny do Egiptu, po nowe samochody, którymi przez pustynię, wracałyśmy z powrotem. W parcianych workach miałyśmy wodę. Ciągle była zimna. Podczas jazdy sięgałam ręką do worka i przemywałam nią sobie oczy, bo był przecież ogromny kurz. Przed granicą do Palestyny zatrzymałyśmy się na nocleg, mogłyśmy wziąć prysznice, spałyśmy w czystej pościeli... – kolejny urywek wspomnień. Te nowe samochody musiały wolno prowadzić – tłumaczy pani Danuta. – Musiały się dotrzeć. Te, które dostałyśmy później, już we Włoszech, były używane, to mogłyśmy jeździć nimi swobodnie.

Służba we Włoszech

Po Palestynie, parę miesięcy spędziły jeszcze w Egipcie. Od grudnia 1943 roku rozpoczęło się stopniowe przenoszenie 2 Korpusu Polskiego do Europy. Przy Dowództwie 2 Korpusu we Włoszech pracowało ponad 1.500 ochotniczek w służbach zdrowia, transportowej, łączności, kantyniarskiej, biurowej, informacyjnej, administracyjno-gospodarczej oraz widowiskowo- rozrywkowej. Pozostałe kobiety pełniły dalej służbę na terenie Egiptu i Palestyny głównie jako personel ośrodków nauczycielskich i szkoleniowych. – 5 maja 1944 roku znalazłyśmy się we Włoszech. Stefanem Batorym, tym słynnym okrętem, który służył wtedy celom wojskowym, przypłynęłyśmy do portu Taranto, jedynego z którego alianci mogli we Włoszech korzystać. Już po tygodniu, dwóch dostałyśmy nowe wozy. Nie musiałyśmy ich już docierać, bo były używane. Ale co zrobili z naszymi starymi samochodami Anglicy? Wszystkie je zepchnęli do morza, były już niepotrzebne. Płakałyśmy.

A potem, cóż było robić, zabrały się za robotę. Tę, do której je przeznaczono. Między innymi, wzdłuż Adriatyku jeździły z transportem amunicji dla drugiej linii. – Zastępowałyśmy mężczyzn, oni byli na froncie – krótko stwierdza pani Danuta.

5 grudnia, w ramach powrotów do wojennej przeszłości i ratowania POSKlubu, restauracja gościć będzie dziewczyny z „Zespołu 316”. Wspomną kompanię i lata występów. Oby tylko nie zabrakło tych, którzy zechcą wspomnieć wraz z nimi.

Elżbieta Sobolewska

 

 

The POSK Collection

old_docThe POSK Collection is an extensive permanent display of historical exhibits that we have accumulated over the years that POSK has been in existence...

Volunteer work

volunteerAre you passionate and positive about what you do? Is your head full of fresh ideas? Great! We need you now! Read more about volunteer work opportunities in POSK.

Hall hire

ClipboardPOSK function room pricelist for 2009/2010. We have venues for hire for any occasion! Details of halls, hire charges and booking information. Read more...