Aktualności

Zabudowa przestrzeni przy 3 Ravenscourt Avenue

Zabudowa przestrzeni przy 3 Ravenscourt Avenue

Przetarg na realizację projektu rozstrzygnięty!

Teatr "Syrena" zaprasza na przesłuchania

Teatr "Syrena" zaprasza na przesłuchania

Syrena poszukuje dzieci do następnej produkcji - przesłuchania sobota 30 września!

Tego jeszcze nie było!

Tego jeszcze nie było!

Premiera „Parii” Stanisława Moniuszki, kolejnej operowej produkcji POSK-u, już w sobotę 7-go października!

Wiceburmistrz Londynu w POSK-u

Wiceburmistrz Londynu w POSK-u

Polacy zaproszeni do współpracy przy strategii GLA

POSK jest domem polskiej wspólnoty

POSK jest domem polskiej wspólnoty

mówi Wojciech Tobiasiewicz, nowy Prezes POSK-u

W centrum uwagi...

W centrum uwagi...

Kilka refleksji po dorocznym Walnym Zebraniu Członków POSK-u 2017

W centrum uwagi

W centrum uwagi

Prezentacja przygotowana przez Przewodniczącą POSK-u Joannę Młudzińską na Walne Zebranie Członków w maju 2017

We wstępie do naszej rozmowy na temat bieżących zagadnień i pytań związanych z POSK-iem, Andrzej Zakrzewski podkreślił, że POSK to jedyna organizacja, która wydaje 50-cio kilku stronicową publikację o swojej działalności, i o tym co działo się w budynku na przestrzeni roku, zawierającą również pełną dokumentację wszystkich swoich wyników finansowych (sprawdzanych przez niezależną angielską firmę audytorską) i działań związanych z finansami organizacji. Razem z pełnym sprawozdaniem z walnego zebrania członków POSK-u publikacja taka jest udostępniana wszystkim raz do roku, kilka miesięcy przed walnym zebraniem. Jednak, zdaniem pana Andrzeja, raz do roku to być może zbyt rzadko – biorąc pod uwagę wypowiedzi pojawiające się w publikacjach prasowych oraz powtarzające się pytania dotyczące działalności organizacji. POSK konsekwentnie realizuje swoją politykę większej otwartości i dialogu ze społecznością polonijną, w związku z tym będziemy mówić na bieżąco o tym co w POSK-u się dzieje, równocześnie odpowiadając na najczęściej zadawane pytania.

Andrzej Zakrzewski jest Polakiem urodzonym i wychowanym w Anglii, który ukończył  inżynierię chemiczną na Imperial College. Jego bogaty życiorys zawodowy obejmuje m. in. sprawowanie funkcji kierownika działu technologii inżynieryjnej w Europe w jednej z globalnych firm zajmujących się gazami technicznymi, którą to firmę wprowadził również do Polski z chwila transformacji politycznej i został jej Dyrektorem Naczelnym na Polskę, Czechy i Słowację. Jako Prezes Zrzeszenia Studentów Polskich na Uchodźctwie (ZSAPU) wstąpił do Rządu Prezydenta Sabbata, gdzie był odpowiedzialny za sprawy krajowe. Jest członkiem POSK-u od 1974 roku, następnie został wybrany do Rady POSK-u oraz do Zarządu POSKu na funkcję sekretarza. Jest również członkiem Fundacji Przyszłości POSK-u.

Swoją rolę w POSK-u widzi dwojako – po pierwsze jako prowadzenie codziennych spraw administracyjnych i odpowiedzialność za nie, po drugie jako działania, które sam określa jako bardziej “dyrektorskie”, czyli kierowanie i rozwiązywanie różnych spraw istotnych dla przyszłości POSK-u, takich jak kwestia sprzedaży odziedziczonego domu w Warszawie “Frascati”, kwestie dzierżaw w budynku i negocjacje z tym związane oraz wspieranie działań Przewodniczącej POSK-u. Oto pierwsza część naszej rozmowy:

- Koordynuje Pan sprawy związane z otrzymanym w spadku przez POSK budynku przy ulicy Frascati 4 w Warszawie. Czy może pan powiedzieć na jakim etapie jest proces sprzedaży tego budynku oraz wyjaśnić czemu kancelaria adwokacka zajmująca się odzyskaniem i sprzedażą budynku zamierza pobrać za swoje usługi 40% od jego wartości w momencie sprzedaży?

Piętnaście lat temu, w 1999 roku, zwróciła się do POSK-u firma adwokacka z pytaniem czy wiemy, że POSK odziedziczył budynek przy Frascati 4 w Warszawie. POSK nic o tym nie wiedział, ale zainteresował się propozycja tej firmy, która zaoferowała nam, że nie pobierając żadnych wstępnych opłat od POSK-u postara się odzyskać ten budynek od miasta stołecznego Warszawa w ramach reprywatyzacji. Trudno było wtedy określić jak wysokie jest prawdopodobieństwo odzyskania tego domu, niemniej ówczesny Zarząd POSK-u uznał propozycję za ciekawą, zwłaszcza, że POSK nie miałby absolutnie nic do stracenia, jedynie mógłby na tym zyskać. Przyjęliśmy ostateczna propozycję polskich prawników, która polegała na tym, że firma adwokacka dostałaby 40% a POSK 60% wartości tego obiektu w momencie sprzedaży.

Nie było wtedy jeszcze tak naprawdę rynku, jeżeli chodzi o prywatyzację, nie było skali porównawczej. Zarząd POSK-u podpisał umowę i po 11 latach firma prawnicza odzyskała budynek przy Frascati. Warto wspomnieć, że prowadzenie spraw na odległość, w Polsce, jest niezmiernie trudne. W budynku “Frascati” mieścił się Polski Związek Tenisowy, który już się wyprowadził, pozostali jednak inni lokatorzy prywatni, z których niektórzy płacą czynsze, a niektórzy nie. Wartość budynku uzależniona jest od tego, w jakim stopniu jest on pusty. Jesteśmy w trakcie przeprowadzania procedury, która ma doprowadzić do opuszczenia budynku przez najemców. Dodam, że nie cały budynek należy do POSK-u, gdyż część została przez miasto Warszawa sprzedana, więc nie możemy dysponować całością… Docelowo plan jest taki, żeby sprzedać “Frascati”, gdyż zarządzanie nieruchomością na odległość jest dla nas niemożliwe – po co wynajmować mieszkania w Polsce, skoro możemy dzierżawić mieszkania w naszym własnym budynku? 

Obecnie planujemy tymczasowo wynająć komercyjnie najwyższe piętra warszawskiego budynku, aby pokrywać koszty jego utrzymania, mówimy tu jedynie o kosztach administracyjnych w okresie w którym będziemy doprowadzać do opuszczenia posesji przez lokatorów, którzy jeszcze tam pozostają.

Wszystkie koszta sądowe, koszta odzyskania budynku, koszta działań eksmisyjnych i pozostałych operacji pokrywa kancelaria prawnicza. My na razie nic nie płacimy z wyjątkiem niewielkiej zaliczki, którą wpłaciliśmy jednorazowo wczesniej. 40%, które pobierze kancelaria od wartości sprzedaży budynku, pokryje wszelkie koszta działań kancelarii w ciągu tych 15-tu a może i więcej lat. Warto więc podkreślić i wyjaśnić, że my na razie nie ponosimy kosztów, natomiast te 40% już figuruje w naszych księgach, gdyż według regulaminu audytorów musiało tak być zaksięgowane. Czyli POSK na razie żadnych kosztów nie ponosi, z wyjątkiem kwestii utrzymania budynku, o której rozwiązaniu wspomniałem chwilę temu.

40% w chwili obecnej może wydawać się sporą liczbą, dzisiaj za podobne poczynania adwokaci są skłonni brać mniej, ale poczynania te są obecnie dużo łatwiejsze, warto o tym pamiętać, że my rozpoczynaliśmy te działania w 1999 roku, kiedy nie było jeszcze wielu takich spraw i nie było wiadomo ile to potrwa. Proszę też pamiętać, że w międzyczasie toczyło się kilka procesów – o odzyskanie budynku od miasta stołecznego, później o odzyskanie ogródka, o uzyskanie odszkodowania za to, że sprzedano część tych mieszkań, następnie proces o odszkodowanie za to, że miasto Warszawa zwlekało z przekazaniem nam tego majątku i straciliśmy w międzyczasie potencjalny czynsz… Te wszystko koszta ponosiła kancelaria prawna. W interesie prawników jest, żeby sprzedać ten budynek za jak największą kwotę, ale o rzeczywistej wartości dowiemy się dopiero w momencie sprzedaży.

- Budynek przy ulicy Frascati był jednym z zapisów testamentowych dla POSK-u – jaka jest obecnie polityka POSK-u w kwestii zapisów testamentowych?

Podstawowa kwestia, którą POSK starał się uświadomić społeczności polonijnej jest, że w tym kraju, jeżeli ktoś nie ma rodziny i nie sporządził testamentu, to jego majątek automatycznie przechodzi na rzecz państwa. Chodziło o uświadomienie rodakom tej sytuacji, dlatego POSK jak i inne instytucje np. Instytut Sikorskiego czy Fundacja Kulturalna przypominały, żeby w adekwatnej sytuacji spisywać testamenty i raczej wesprzeć polską kulturę niż pozostawić swoje dobra państwu; niekoniecznie zapis testamentowy miałby być dla POSK-u, najważniejsze było to, żeby testament mógł w efekcie wesprzeć jakąś polską instytucję, która działa na rzecz społeczności polskiej.

Spadki były niezmierne ważne dla POSK-u w przeszłości, otrzymaliśmy kilka dużych zapisów testamentowych, takich jak np. spadek po panu Zawadzkim, który zapisał POSK-owi dom na Primrose Hill, sprzedany później za przeszło million funtów, innym przykładem niech będzie mieszkanie w Cheltenham, również otrzymane w spadku po Pani Jadwidze Gray.

Sytuacja finansowa POSK-u w przeszłości bywała różna , ale POSK przetrwał głównie dzięki temu, że otrzymywał spadki, które pomagały w prowadzeniu naszej organizacji przez wiele lat. Dr. Olgierd Lalko, kiedy był prezesem, zwrócił uwagę na to, że w przyszłości zmniejszy się ilość samotnych Polaków, gdyż ci, którzy obecnie zakorzenili się tutaj założyli rodziny i będą mieli komu zapisać swoje dobra. Prezes Lalko był pierwszym, który rzucił hasło, że POSK musi znaleźć taki model biznesowy, który zależność od spadków zlikwiduje. 

To jest właśnie powodem, dla którego rozpoczęliśmy projekt we wschodnim skrzydle naszego budynku, projekt wybudowania tam mieszkań, które POSK będzie mógł dzierżawić. Inwestycja ta jest niezwykle opłacalna z bardzo prostej przyczyny – normalnie aby wejść w biznes dzierżawny należało by kupić i dom i ziemię – a ziemia jak wiadomo jest w Londynie bardzo kosztowna. W tym przypadku nie trzeba żadnej ziemi kupować, pozostają jedynie koszta budowy.

Kierunek, który rozpoczął prezes Olgierd Lalko i który jest kontynuowany przez obecną panią Przewodniczącą, uważam za niezmiernie ważny dla POSK-u i dalekowzroczny, i to właśnie moim zdaniem będzie zbawieniem dla POSK-u w przyszłości. W przeszłości, kiedy oprocentowania w bankach były wysokie, można było liczyć na dosyć znaczny przychód z procentów od zainwestowanych kapitałów, ale procenty obecnie, jak wszyscy wiemy, są bardzo niskie i praktycznie biorąc nie pokrywają one deficytu w POSK-u. 

Dodam, że co roku w Wiadomościach POSK-u znajduje się informacja o wszystkich spadkach jakie danego roku otrzymaliśmy, więc jeżeli ktoś życzyłby sobie sprawdzić ile tych spadków dostaliśmy, to zapraszam do Biblioteki POSK-u, gdzie można przejrzeć wszystkie Wiadomości i podsumować zapisane kwoty. Wszystkie testamenty są zadokumentowane wraz z podziękowaniami, chcemy ażeby pamięć o tych, którzy ofiarowali swoje dobra pozostała na zawsze w historii POSK-u.

POSK w założeniu miał być domem dla wszystkich polonijnych organizacji, które mogły tu otworzyć swoje biura. POSK po dzień dzisiejszy wynajmuje te pomieszczenia po dużo mniejszej cenie niż aktualna cena rynkowa i w ten sposób wspiera te organizacje. Obliczyłem nawet w którymś momencie, jaka jest wartość tego wsparcia – to mniej-więcej 120 tysięcy funtów rocznie, to jeden ze sposobów, w jaki pomagamy wszystkim polskim instytucjom w POSK-u.

Druga część rozmowy z Andrzejem Zakrzewskim – m. in. na temat deficytu strukturalnego, lustracji i kosztów Jazz Café POSK, ukaże się w Dzienniku Polskim za miesiac.

http://issuu.com/cooltura/docs/559/36?e=0 
 
http://www.elondyn.co.uk/newsy,wpis,19826