Aktualności

POSK u progu obchodów Stulecia Niepodległości Polski

POSK u progu obchodów Stulecia Niepodległości Polski

całoroczny program specjalnych wydarzeń na 2018 rok!

Ktoś musi podać rękę...

Ktoś musi podać rękę...

Działające w POSK-u organizacje jak EERC czy Poles In Need mogą pomóc rodakom w wielu trudnych sytuacjach...

Zabudowa przestrzeni przy 3 Ravenscourt Avenue

Zabudowa przestrzeni przy 3 Ravenscourt Avenue

Przetarg na realizację projektu rozstrzygnięty!

Teatr "Syrena" zaprasza na przesłuchania

Teatr "Syrena" zaprasza na przesłuchania

Syrena poszukuje dzieci do następnej produkcji - przesłuchania sobota 30 września!

Tego jeszcze nie było!

Tego jeszcze nie było!

Premiera „Parii” Stanisława Moniuszki, kolejnej operowej produkcji POSK-u, już w sobotę 7-go października!

Wiceburmistrz Londynu w POSK-u

Wiceburmistrz Londynu w POSK-u

Polacy zaproszeni do współpracy przy strategii GLA

POSK jest domem polskiej wspólnoty

POSK jest domem polskiej wspólnoty

mówi Wojciech Tobiasiewicz, nowy Prezes POSK-u

Kontynuujemy rozmowę z Sekretarzem POSK-u Andrzejem Zakrzewskim, której pierwszą część opublikowaliśmy miesiąc temu.  W tym miesiącu do rozmowy włączyła się również Joanna Młudzińska, Przewodnicząca POSK-u. Konsekwentnie realizując swoją potrzebę otwartości i dialogu ze społecznością polonijną, przedstawiciele Zarządu POSK-u rozmawiają o tym, co w POSK-u się dzieje, równocześnie ustosunkowując się do najczęściej poruszanych zagadnień i pojawiających się pytań.

Panie Sekretarzu, jaki był powód utworzenia Fundacji Przyszłości POSK-u?

      Proszę pozwolić, że wyjaśnię to dokładnie, zaczynając od początku. POSK budowany był w okresie wysokiej inflacji, trzeba było więc zaciągnąć kredyt, aby moc zakończyć budowę. Po zakończeniu budowy nacisk był kładziony na to, żeby tę pożyczkę spłacić, i spłacano ją różnymi sposobami, m. in. z pomocą projektu depozytów zapoczątkowanego przez śp. pana Romana Sławińskiego oraz dzięki osobom, które zapisywały w testamentach swoje dobra na POSK – w ten sposób z czasem dług został spłacony.

      Natomiast, bardzo szybko okazało się, że polskie instytucje, które wprowadziły się do POSK-u, nie były w stanie placić czynszów w wysokości, która umożliwiłaby opłacenie kosztów utrzymania całego budynku, więc POSK zwrócił się do gminy Hammersmith and Fulham, ażeby udzieliła pozwolenia na dzierżawienie części powierzchni gmachu komercyjnie - taką zgodę otrzymaliśmy i w ten sposób POSK wypracowywał dla siebie dochody z wynajmu pomieszczeń dla biur, które pokrywały w pierwszej kolejności koszta utrzymania Biblioteki, oraz POSK-u jako całości.

      Po pewnym czasie jednak na terenie Hammersmith wybudowano sporo biurowców więc dzierżawa pomieszczeń na biura w budynku POSK-u stawała się coraz trudniejsza i rodziły się obawy czy POSK w ogóle przetrwa. Nie zapominano o tym, że POSK przede wszystkim powstał by służyć społeczeństwu jako ośrodek społeczno-kulturalny.

      Wtedy to właśnie powstał projekt, żeby z otrzymywanych spadków i dotacji stworzyć fundusz, z którego procentów będzie można opłacać wszelkie deficyty, jakie by mogły wyniknąć z powodu  tego , że nie wynajmie się wszystkich powierzchni komercyjnie. Kapitał fundacji jest nienaruszalny, wymagana jest decyzja Walnego Zebrania POSK-u aby korzystać z kapitału - w rocznym sprawozdaniu nazywa się to ‘Fundusz Kapitałowy’. Założeniem było utworzenie zgodnego z prawem i maksymalnie niezależnego od POSK-u zabezpieczenia finansowego, z którego w razie potrzeby można by korzystać, aby utrzymać POSK.

- Czy Fundusz spełnił swoje zadanie?

      (AZ) Jak państwo być może pamiętają, inflacja była wtedy wysoka, 10-15%, a procenty były porównywalne – zebrano więc dość pokaźną sumę jak na tamte czasy, z procentów właśnie, i można było z tego w dużym stopniu pokryć te bieżące koszta, które POSK miał w związku z utrzymaniem Biblioteki i innych pomieszczeń, jak teatr. Z chwilą, kiedy stopa procentowa się załamała (w 2009) aż do 0,5%, stało się jasne, że przychody z odsetek nie wystarczają, żeby w pełni zabezpieczyć POSK, który notabene miał to szczęście, że przez te wszystkie lata otrzymywał spadki i zapisy testamentowe, i mógł w ten sposób – bez korzystania z zasobów Fundacji – pokryć wszystkie swoje koszta i stworzyć równocześnie rezerwy dla Fundacji.

        Fundacja obecnie wypłaca POSK-owi 50 tyś. funtów rocznie, opłaca również z Funduszu Murdzeńskiego wystawy i konkursy mające miejsce w POSK-u, jak chociażby konkurs/wystawa Mały Eksperyment czy niedawno zorganizowany konkurs fotograficzny…

        We wspomnianym powyżej momencie kryzysu finansowego zaczęto zastanawiać się jak można wypracować większy dochód. Stało się jasne, że na dłuższą metę odsetki od rezerw Fundacji nie będą mogły pokryć wszystkich kosztów, POSK postanowił więc, że musi znaleźć lepsze inwestycje na pieniądze, które posiada. Powstał więc projekt wybudowania mieszkań na własnym terenie, którego dalszy ciąg realizacji POSK ma zamiar sfinansować ze sprzedaży (wynajmowanego obecnie) domu w Cheltenham, który przyniesie dochód zarówno ze sprzedaży budynku jak i ziemi – natomiast koszta inwestycji we własnym budynku  POSK-u to będą tylko koszta budowy, bez potrzeby zakupu ziemi, co jest korzystnym posunięciem finansowym. Warto też pamiętać, że zarządzanie na odległość jakimś obiektem jest trudne, gdyż trzeba płacić agentowi, aby na miejscu pilnował obiektu i nim zarządzał oraz organizował naprawy lub sprawy remontowe. Natomiast jeżeli podobny obiekt znajduje się na terenie POSK-u, to wtedy oczywiście pracownicy POSK-u będą mogli zająć się kwestiami utrzymania, napraw itp, logiczne więc jest, aby inwestować na terenie POSK-u, gdyż koszty zarówno budowy jak  i utrzymania są niższe. 

-        Podobnie uzasadnić można ewentualną sprzedaż kamienicy przy ul. Frascati 4 w Warszawie?

        (AZ) Tak, w pewnym sensie dotyczy to kamienicy przy Frascati 4. Chciałbym tutaj dla wyjaśnienia wspomnieć o czymś w odpowiedzi na interpretacje niektórych osób, wynikające być może z ignorancji: z chwilą, kiedy POSK stał się właścicielem budynku przy Frascati 4, musiał ten fakt wpisać do swoich ksiąg jako majątek POSK-u, to oczywiste, ale ponieważ według umowy , POSK musi zapłacić prawnikom 40% wartości od sumy sprzedaży, trzeba było po stronie “pasywa” wpisać te 40%. Wpisano w księgach wartość na podstawie wyceny wykonanej przez biegłego, ale jest oczywiste, że z chwilą kiedy obiekt zostanie sprzedany, to wtedy prawdziwa wartość budynku zostanie skorygowana w księgach POSK-u jako “aktywa”, po stronie “pasywa” natomiast skorygowana zostanie kwota, która zostanie  wypłacona adwokatom dopiero w momencie, kiedy spieniężymy tę kamienicę.

- Wróćmy może na chwilę do kwestii testamentu i spadku, w którym POSK otrzymał kamienicę przy Frascati 4 – czy rzeczywiście nie wspominano nigdy o tym, że to spadek po panu Chmielewskim?

       (JM) Nie jest to i nigdy nie było żadną tajemnicą - to, że nie wspomnieliśmy o tym fakcie w ostatniej rozmowie to czysty przypadek – tyle razy o tym mówiliśmy i nazwisko to padało wielokrotnie… Zapis w testamencie dla POSK-u pochodził od pani Wandy Chmielewskiej, gdyż pan Chmielewski zmarł wcześniej i cały jego majątek przeszedł na żonę. Po śmierci pani Chmielewskiej okazało się, że w jej testamencie jest zapis również dla POSK-u, i nie był to zapis ani całego majątku dla POSK-u, ani też żadnej określonej sumy – był tam cały szereg wymienionych sum dla innych osób i organizacji z informacją, że wszystko to, co pozostanie, ma być dla POSK-u. Pozostało prawie 300 tyś. funtów i POSK otrzymał tę kwotę, ale o żadnym budynku w testamencie nie było mowy, co zresztą na wyciągu z testamentu można zobaczyć. Budynek ten, jak już wspominaliśmy, został nieprawnie przywłaszczony przez  miasto Warszawa. Dlatego właśnie zwrócili się do nas warszawscy prawnicy, którzy zaproponowali nam, że podejmą próbę odzyskania budynku Frascati 4 dla POSK-u, ponieważ na podstawie testamentu pani Chmielewskiej mamy prawo do tego budynku. Trwało to 10 lat, ale budynek odzyskali.

- Skupmy się może na chwilę nad tzw. deficytem strukturalnym - czym on właściwie jest? Wydaje się, że wiele osób ma trudności ze zrozumieniem tego terminu.

       (JM) Jest to, mówiąc najkrócej, różnica między przychodami a rozchodami POSK-u po odliczeniu wszystkich jednorazowych kosztów i przychodów.

       (AZ) Można również ująć to w ten sposób, że regularne przychody POSK-u nie pokrywają regularnych rozchodów POSK-u. Powstaje tzw. “dziura”, która zapełniana jest funduszami z dotacji i spadków.  Regularne przychody POSK-u to wynajem sal i teatru, komercyjne wynajmowanie biur, dochody z Jazz Café, itp. Koszta POSK-u, czyli regularne rozchody to pensje pracowników, koszty utrzymania budynku, imprezy kulturalne, koszta normalnej regularnej działalności Biblioteki… Zasadniczo mówiąc, deficyt strukturalny stwarzany jest przez fakt, ze regularne przychody, które otrzymujemy z dzierżaw, nie pokrywają regularnych kosztów utrzymania budynku, biblioteki i personelu.

        (JM) Deficyt strukturalny istnieje od samego początku POSK-u. POSK utrzymywał się z dotacji i testamentów. Jak wspomnieliśmy, deficyt strukturalny był jednym z głównych motorów stworzenia Fundacji – po to by odsetki od kapitału Fundacji pokryły deficyt… Nazwaliśmy to deficytem strukturalnym, ażeby uświadomić ludziom, dlaczego podejmujemy pewne posunięcia, jest to normalna terminologia angielska. Ostatnio czytałam artykuł, w którym użyto tego terminu w odniesieniu do Rządu, że ma “structural deficit”. Rząd, kiedy ma deficyt, to musi pieniądze pożyczać żeby ten deficyt pokryć, a my nie pożyczamy, dlatego, że możemy to pokryć z naszych przychodów jednorazowych, czyli z dotacji lub spadków. Na razie nie musimy pożyczać, dlatego nie mamy długów, z wyjątkiem jednego wobec Fundacji Przyszłości – ale to też nie jest dług zewnętrzny. Myślimy równocześnie o tym, co będzie, jeżeli dotacji jednorazowych nie będzie? Musimy mieć taki wynik, żeby stałe przychody pokrywały lub przewyższały stałe rozchody. Dlatego inwestujemy i do tego dążymy. Wtedy POSK będzie w pełni niezależny i będzie miał zabezpieczoną przyszłość.

- Skoro mówimy o kosztach – jak w tym kontekście wypada Jazz Café POSK?

     (JM)  Jezeli chodzi o Jazz Café, o której mówiliśmy i pisaliśmy już wielokrotnie, to chciałabym wspomnieć przede wszystkim o dwóch kwestiach. Po pierwsze, mogę powiedzieć, że remont Jazz Café był wykonany przez firmę, która na pewno nie miała nic wspólnego z panem Serafinem, nie była założona przez niego i nie była założona specjalnie do tej pracy – istniała wcześniej i działała na terenie Londynu przez szereg lat. Została przez nas wcześniej sprawdzona a prace wykonała dobrze. Firma ta nie była w żaden sposób związana z nikim z Zarządu POSK-u.

      Po drugie, od czasu powstania Jazz Café działa bardzo dobrze, przyciąga do POSK-u bardzo wielu ludzi z szerszego społeczeństwa polskiego i niepolskiego, wypracowując około 16 tyś. rocznie czystego dochodu, a ponadto jest wynajmowana w tygodniu podczas dnia przez lokalną szkołę, co przynosi POSK-owi więcej niż drugie tyle dochodu, więc rentowność tej inwestycji jest bardzo duża. Uważamy, że Jazz Café jest dla nas bardzo dobra  nie tylko z powodów finansowych, jest to również bardzo ciekawa i ważna część naszej oferty kulturalnej. A propos kosztów, jeszcze raz wspomnę, choć mówiliśmy o tym wcześniej, że koszt budowy Jazz Café  był częściowo pokryty przez POSK, natomiast znaczna część wydatków na remont została pokryta z ubezpieczenia, które otrzymaliśmy po zalaniu tych pomieszczeń przez powódź.

-        Jakie jest państwa podejście do kwestii lustracji?

     (AZ) Jeżeli chodzi o lustrację, nasz stosunek, szczególnie jako osób urodzonych i wychowanych w Anglii, które przyswoiły sobie dobre aspekty kultury angielskiej i dobre aspekty kultury polskiej, jest taki, że wychodzimy z założenia, ze osoba jest niewinna dopóki nie udowodniono jej winy. Niestety, wiele osób posiada jeszcze ten bagaż z czasów komunistycznych, którego nie potrafiły się dotąd pozbyć, który każe im uważać, że człowiek jest winny i musi udowodnić swoją niewinność – stąd takie naciski tych osób na lustrację, co dla nas, Polaków urodzonych i wychowanych tutaj, jest właśnie w stylu byłej komuny i niestety to potrwa jeszcze jakiś czas, przynajmniej jedną generacje, żeby takie myślenie w jakiś sposób się zmieniło.

       Oczywiście, jeżeli można komuś udowodnić, że był tajnym współpracownikiem czy agentem reżimu na niekorzyść emigracji czy na niekorzyść POSK-u, to nie ulega najmniejszej kwestii że takie dowody powinny być pokazane i wtedy taką osobę można oskarzyć na podstawie faktów i dokumentów; w takiej sytuacji jest to właściwy sposób, żeby iść do przodu.

- Jeszcze jedno pytanie: podobno w tajemniczy sposób zniknął z POSK-u wspaniały obraz Feliksa Topolskiego, czy państwo coś wiedzą na ten temat?..

      (JM) Rzeczywiście, było coś takiego w prasie…J  Otóż, obraz Feliksa Topolskiego został zdjęty po to, żeby go pokazać na wystawie POSK-u, a od tego czasu szukamy lepszego miejsca, żeby obraz ten lepiej wyeksponować. Obraz jest bardzo duży i nie wszędzie się mieści… mieścił się na 4-tym piętrze, ale teraz chcielibyśmy znaleźć lepsze miejsce do zawieszenia go, aby większa ilość osób mogła go zobaczyć. Musi być to, oczywiście, miejsce bezpieczne i obraz, który wymaga wzmocnionej ramy, musi być odpowiednio zabezpieczony, dlatego to chwilę trwa, ale już po nowym roku zainteresowani  na pewno będą mogli go obejrzeć…

Dziękuje za rozmowę.

Rozmawiał Marcin Małyszek